Gdzie Rzym, tam serce moje

10 grudnia


Jeszcze zanim postawiłam stopę w Rzymie, już wiedziałam, że ze smutkiem przyjdzie mi wyjeżdżać. Nie mogę się doczekać, kiedy ponownie tam wrócę. Z chłopakiem, przyjaciółką, lub z rodziną. W Wiecznym Mieście wystarczy magii dla każdego.

Na odkrywanie miasta miałam zaplanowane pełne 3 dni i chociaż wszyscy ostrzegali mnie, że to niemożliwe zwiedzić Rzym w tak krótkim czasie, nie przyznaję temu twierdzeniu racji. Również w internecie natknęłam się na mnóstwo artykułów pod tytułem "Jak nie zwiedzać Rzymu" czy poradników jak zaplanować weekendową wycieczkę (oczywiście podkreślających, że na zwiedzanie najlepiej przeznaczyć... miesiąc). Od takiego nadmiaru ostrzeżeń człowiek może stracić cały zapał do zwiedzania. Ale o co w tym wszystkim chodzi? I co to jest wszystko? Czy na prawdę potrzebujemy wejść w każdą uliczkę lub spojrzeć na każdą rozpoznawalną rzeźbę, aby móc powiedzieć - tak, byłem i widziałem?

Od mojego niefortunnego wyjazdu do Paryża, podczas którego chciałam zobaczyć wszystko i tym samym obrzydziłam sobie cały pobyt i miasto, nauczyłam się, że mniej znaczy więcej.





Poranki rozpoczynałam od wyjścia na zakupy do pobliskiego sklepu, obfitego śniadania i przepysznej kawy z kawiarki. Do centrum miasta docierałam zwykle około 10 rano. Pierwszego dnia zwiedziłam Watykan, oraz tę część miasta, w której znajdują się schody hiszpańskie, Panteon, Fontanna di Trevi oraz plac Navona. Drugi dzień przeznaczyłam na zwiedzanie Koloseum oraz znajdujących się w pobliżu wzgórza Palatyn, Circus Maximus, Forum Romanum. W nocy z drugiego na trzeciego dnia postanowiłam spróbować trochę nocnego życia i wybrałam się z koleżanką na krótką wycieczkę po dyskotekach w dzielnicy Testaccio. Potwierdzamy doniesienia o włoskich uwodzicielach. Kolejnego dnia leniwie snułam się po rzymskich uliczkach, spróbowałam najlepszych lodów na świecie (Angel's House), zjadłam pizzę na obiad, a na deser zamówiłam tiramisu i cappucino, w jednej z obleganej przez lokalsów kawiarni Casa&Bottega, do której koniecznie musicie zajrzeć!




(schody hiszpańskie)
(i widok z góry na ulicę pełną luksusowych butików)

(w kultowej kawiarni Sant'Eustachio Il Cafe)





(wnętrze Panteonu)






Grudniowy Rzym był po prostu idealny. Wiosenne powietrze i kolorowe liście na drzewach, połączenie którego nigdy wcześniej nie doświadczyłam. A na dokładkę świąteczne ozdoby.

Pamiętam, jak w dniu, w którym zwiedzałam starożytną część miasta było bardzo upalnie, a jednocześnie co jakiś czas padał lekki, wiosenny deszczyk. To musiało się zakończyć tęczą! Obserwowaną ze wzgórza Palatyn, tuż nad Koloseum.

(udało się uchwycić deszcz na zdjęciu!)



Rzym to miasto o wielu obliczach. To miejsce gdzie dosłownie możesz cofnąć się w czasie. Wystarczy kupić bilet, przejść przez bramki i udać się na wzgórze Palatyn. Pospacerować wśród drzew oliwnych, po czym po chwili relaksu na łonie natury zdecydować, że czas wrócić do miasta. Stromą drogą w dół zejść do Forum Romanum i pozdrowić Boga, mijając kolejne świątynie.

Bo wiecie, można zwiedzać Rzym i Starożytny Rzym.





Subiektywne 3 najpiękniejsze miejsca w Rzymie: Plac Navona (na zdjęciu poniżej), całe starożytne miasto z naciskiem na Palatyn (strefa chilloutu) oraz Piazza Cavour na przeciwko Sądu Najwyższego. W moim odczuciu plac stanowi przejście do nieco nowocześniejszej części miasta.



Wspominam ten wyjazd jako jeden z najpiękniejszych na mojej liście podróżniczych wypraw. Stosunkowo tani (nie licząc kosztów noclegu i lotów wydałam około 70 euro), spędzony bez pośpiechu i nieustannie zaskakujący. Okolicą, w której przypadkiem się znalazłam, ludźmi, z którymi przyszło mi rozmawiać i moją towarzyszką podróży, z którą rozumiemy się bez słów.

Czy udało mi się zwiedzić wszystko? Nie, chociaż uważam, że zobaczyłam bardzo dużo, w tym wszystkie najważniejsze zabytki. Można powiedzieć, że turystyczny Rzym mam już za sobą i co może budzić zdziwienie, nie uważam tego aspektu za najważniejszy. Nie mogę się doczekać powrotu. Jeszcze bardziej leniwego niż ostatnim razem. Bez mapy w ręku. Spacerowania po uliczkach i chłonięcia romantycznej atmosfery miasta (w mojej opinii najbardziej romantyczne miasto, w jakim kiedykolwiek byłam). I dopiero wtedy, nieumyślnego natykania się na zabytki. Codziennego odkrywania, dokładnie tak jak robię to każdego dnia we Wrocławiu czy Rijece.

O mały włos, a nie wyjechałam w ramach Erasmusa właśnie do Rzymu. Los nie przestaje się do mnie szczerzyć i daje mi jeszcze jedną szansę. Mam nadzieję, że tym razem uda mi się spędzić najpiękniejsze sześć miesięcy w sercu Włoch i jeszcze kiedyś podzielić się z Wami wrażeniami z miasta :)

Zobacz również

21 komentarze

  1. Najlepiej zwiedzać na spontanie... bez większych planów, które i tak mogą się nie ziścić, bo niektóre atrakcje są bardzo oblegane :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Jaki cudny klimacik. Rzym ma w sobie magię. To jedno z tych miast które mają niepowtarzalengo ducha. Cudne zdjęcia, aż się chce tam pojechać.

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękne miejsce i potwierdzam, że warto tam pojechac

    OdpowiedzUsuń
  4. Potwierdzam, pierwsze spotkanie z nowym miastem warto wykonać zupełnie spontanicznie, choć oczywiście w wielu przypadkach jest to bardzo trudne. Mamy przecież w głowie listę miejsc do odwiedzenia.

    OdpowiedzUsuń
  5. Rzym jest jednym z tych miejsc, do których trzeba chociaż raz pojechać. Taka wycieczka jeszcze przede mną, ale twój wpis tylko sprawił, że chciałbym rzucić wszystko i już to zrobić. Przepiękne zdjęcia! ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Rzym jest jednym z najpiękniejszych miast Europy.

    OdpowiedzUsuń
  7. ah jak pieknie :) Rzym ciagle na mojej bucket list..

    OdpowiedzUsuń
  8. Super! Rzymu nigdy dość, my pędzimy tam po raz trzeci w lutym :)

    OdpowiedzUsuń
  9. O, jade tam w styczniu! Byłem ciekawy jak miasto wygląda o tej porze roku ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, daj znać jak wrażenia! Życzę Ci cudownej podróży :)

      Usuń
  10. Uwielbiam Rzym i całe Włochy. Twoje zdjęcia mają niesamowity, włoski klimat - świetnie się je ogląda!

    OdpowiedzUsuń
  11. Pieknie! Az che sie spakowac walizke i ruszyc w droge! Do Rzymu!

    OdpowiedzUsuń
  12. Gdy byłam w Rzymie miałam podobne odczucia. Że jeszcze tam wrócę. Ale ostatecznie...jeszcze mi się to nie udało, a było to prawie 10 lat temu ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Rzym jest cudowny, zazdroszczę podróży:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja w Rzymie byłam raz i to w sumie na dwa dni, bo byłam wtedy na 10 dniowej wycieczce po kilku miastach we Włoszech.

    OdpowiedzUsuń
  15. W Rzymie jeszcze nie byłem ale słyszałem o nim różnorodne opinie. Jedno jest pewne - warto się tam wybrać by wyrobić własną :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Genialne miejsce na ucieczkę od polskiej szarej bezśniegowej zimy. ;)

    OdpowiedzUsuń

Kopiowanie treści i zdjęć bez mojej zgody zabronione.