Kierunek Graz

15 grudnia


O tym, że jadę na wycieczkę do Graz dowiedziałam się trzy dni przed wyjazdem. Tego dnia pierwszy raz w życiu usłyszałam nazwę tego miasta i niestety, ale z biegiem czasu nie zwiększyłam swojej wiedzy na temat mojego celu podróży. O Graz wiedziałam jedynie tyle, że to drugie co do wielkości i znaczenia miasto Austrii. Czego się dowiedziałam podczas mojego krótkiego pobytu?

Wycieczka do Austrii była organizowana przez mój akademik pod pretekstem świętowania Mikołajków. Oferta kusiła studentów niską ceną i niemal natychmiast wszystkie miejsca zostały wykupione. Głównym celem naszej wyprawy był odbywający się w Graz świąteczny jarmark. Czy są ze mną jacyś fani przedświątecznej atmosfery i unoszącej się w powietrzu magii świąt (nie mylić z oparami grzanego wina)? Na decyzję wzięcia udziału w wyjeździe złożyły się trzy powody. Po pierwsze, nigdy wcześniej nie byłam w tym miejscu, po drugie bo świąteczny market (!!!), no i po trzecie i najważniejsze, niespodziewany zastrzyk gotówki od świętego Mikołaja.


Graz jest niesamowity. Na głównej ulicy (niemal deptaku, bo ludzie nie przejmują się nadjeżdżającymi tramwajami i kontynuują spacery) znajdują się luksusowe butiki oraz najpopularniejsze sieciówki. Stare kamienice to istne dzieła sztuki! Przetrwały do dzisiejszych czasów w świetnym stanie i zachwycają wykonaniem. Co dodaje miastu magii, to leżące niedaleko centrum wzgórze, na którego szczycie znajduje się zamek.

To była moja druga wycieczka do Austrii. Wcześniej udało mi się zwiedzić Wiedeń, który podobnie jak Graz oczarował mnie od pierwszych chwil. Zauważam pewien wspólny czynnik pomiędzy miastami i nie mogę się doczekać przyszłych wizyt w Austrii, aby potwierdzić swoją teorię. Myślę, że na podobieństwo składa się (ha, odkrywcze!) architektura. Jest coś pięknego w harmonii i spokoju, jaką odczuwam przemieszczając się austriackimi uliczkami. Podświadomie każdy wie, że w Austrii nic nie znajduje się przez przypadek. Wszystko jest przemyślane. No i ta perspektywa! Gdzie nie spojrzysz, idealne ujęcia na pocztówkę. Nawet najzwyklejsze uliczki wyglądają okazale. Taka staranność w budownictwie może niektórych nudzić, ale ja odczuwam niewysłowioną przyjemność ze znajdowania się w tak poukładanym świecie.





Jarmark bożonarodzeniowy w Graz należy do tych o dużych rozmiarach. Nie jest organizowany w jednym miejscu, ale rozciąga się również na boczne uliczki miasta. Zachwyca przepychem - jak na Habsburską ojczyznę przystało. Na stoiskach można znaleźć głównie ozdoby świąteczne, wypić grzane wino oraz zjeść typowe, austriackie przysmaki. Udało mi się trafić do miejsca, w którym grzańce sprzedawane były przez różnego rodzaju organizacje charytatywne. Dochód z zakupów był oczywiście przeznaczany na szczytne cele. W Graz z trudnością przychodzi oglądanie wystaw, ponieważ zarówno na świątecznym jarmarku jak i na ulicach, znajduje się mnóstwo ludzi. Drogi są przepięknie przyozdobione. Jest barwnie i z klasą. To, co mnie zdziwiło podczas odkrywania kolejnych cudowności na jarmarku to występ śpiewaczek z balkonu ratusza. Również w Rijece zauważyłam dużo ulicznych kolędników. Każdy śpiewa jak może, ale i tak jestem wielką fanką takiego obchodzenia nadchodzących świąt Bożego Narodzenia. 


Podczas mojej wizyty udało mi się odwiedzić słynny Kunsthaus Graz, czyli galerię sztuki nowoczesnej wybudowanej w 2003 roku, kiedy miasto zostało ogłoszone Europejską Stolicą Kultury. Miejsce jest słynne głównie dzięki jego architekturze. Jest to ogromny, dwupiętrowy budynek, który kształtem przypomina wyjęte z ciała serce lub krowie wymię (co kto woli). Nie jestem zachwycona wnętrzem galerii, ale możliwe że to po prostu brak szczęścia i poprzednie wystawy były dużo bardziej ciekawe. Oczywiście ocena galerii sztuki jest subiektywna, dlatego nie sugerujcie się moim sceptycznym podejściem i koniecznie odwiedźcie to miejsce! Również z powodu jego dodatkowych walorów, jakimi są designerska kawiarnia i sklep z przeróżnymi pierdółkami, które cieszą oko, a czasem nawet mogą okazać się funkcjonalne.

Wisienką na torcie mojego wyjazdu, było odkrycie przepięęęęęknej kawiarni! Chociaż znajduje się blisko centrum miasta, nie tak łatwo ją znaleźć. Wpadajcie do Auf Den Ersten Chluck :)


Kontynuując tematykę świąteczną, wybieram się dzisiaj do Zagrzebia, zweryfikować czy faktycznie chorwacki jarmark bożonarodzeniowy zasługuje na miano najpiękniejszego w całej Europie! 

Zobacz również

4 komentarze

  1. Cudownie tam byc, szkoda ze nie jestem juz studentka

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja uwielbiam Austrię ale w sumie byłam tylko zimą na desce. Natomiast Twoje zdjęcia jak zwykle zachęcają :)

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja o tym mieście po raz pierwszy słyszę teraz :) Wygląda magicznie <3

    OdpowiedzUsuń

Kopiowanie treści i zdjęć bez mojej zgody zabronione.