Do niektórych rzeczy trzeba dojrzeć. Do poczucia stylu, do kawy...

11 września


Do wypracowania swojego własnego stylu trzeba dojrzeć. Tak jak i do picia kawy. I jeszcze do wielu, wielu innych rzeczy.


A może zupełnie się z tym nie zgadzacie? Może znacie osoby, które od samego początku wiedziały, w jakim stylu czują się najlepiej? 

Z mojego doświadczenia wynika, że do poczucia stylu trzeba dojrzeć. Chociaż nie wypowiadam tych słów ze 100% pewnością, bo o tym że człowiek, a kobieta to już w ogóle, jest zmienny wie chyba każdy. Dzisiaj powiadam tak, ale za 2 tygodnie porozmawiamy inaczej. Ale w myśl idei tu i teraz, mówię Wam, że wypracowanie stylu wymaga czasu. 

Czy styl nas określa? 

Nie, określają nas nasze myśli, słowa i czyny - w skrócie to, jakimi jesteśmy ludźmi. Ale myślę, że świadomy, widoczny gołym okiem styl pozwala nam wyrazić siebie. I fajnie korzystać z tego mądrze. To do nas należy decyzja, którą z cech charakteru podkreślimy określonymi elementami garderoby. I właśnie to w modzie uwielbiam! Możliwość "tworzenia" indywidualnej siebie i emanowania tą twórczością na zewnątrz. Czy kiedykolwiek patrzyłaś na modę w taki sposób? Nie jako czasoumilacz/czasopochłaniacz, zabójca dla portfela lub przykry obowiązek podążania za najnowszymi trendami? 


Jak udało mi się odnaleźć swój własny styl?

Z czasu dzieciństwa korzystałam dosyć długo i bezczelnie. Śmiało mogę powiedzieć, że do rozpoczęcia liceum niewiele przejmowałam się ubraniami, makijażem i wyglądem w ogóle. W najbardziej burzliwym okresie swojego życia w mojej szafie królował kolor czarny, a kiedy tylko dom znikał za horyzontem, wyciągałam z torebki bransoletkę z ćwiekami. Mama nie zgodziła się kupić mi glanów, więc praktycznie w każdą (nie)pogodę, spacerowałam w trampkach. W okresie licealnym królował styl boho/hippie. Dumnie obwieszałam się piórkami i energetycznymi kolorami, waląc w nimi na oślep i bez ostrzeżenia. Kolejnym etapem mojej podróży był... przystanek. Rzeczozmęczenie i wszechobecna bylejakość ubrań zaczęła mi przeszkadzać. Aby odnaleźć w tym siebie musiałam wykonać dwa kroki

Po pierwsze, uważnie obserwowałam ludzi na ulicach. To tam zauważałam, jakie osoby przyciągały mój wzrok i starałam się znaleźć wspólny mianownik. Co powtarzało się najczęściej? Jakie kolory dominowały? Czy mogłabym założyć podobne rzeczy? Jak bym się w nich czuła i czy pasowałyby do siebie nawzajem? Szybko odkryłam, że mój styl musi cechować: niewymuszona elegancja, romantyczność, kobiecość, dziewczęcość, z elementami retro. Czy aby przypadkiem kobiecość i dziewczęcość nie są cechami przeciwstawnymi? Na przykładzie tej czerwonej sukienki, pokażę Wam że nie. Czuję się w niej bardzo kobieco, ale jednocześnie falbanki przy ramionach i przy zakończeniu dodają jej dziewczęcego uroku i wdzięku. Poza tym, chodzi o to, żeby nosić ubrania, które pozwolą Ci wydobyć z siebie naturalne piękno. To nie muszą być drogie rzeczy. Wystarczy, żebyś dobrze się w nich czuła, żeby nie krępowały Twoich ruchów i podkreślały to, na co pozwolisz. Nie sądzę, żeby w tej czerwonej sukience samej w sobie było coś wyjątkowego. Ale jak ja się w niej czuję! Jak bohaterka romantycznego filmu albo gwiazda na czerwonym dywanie. Tak masz się czuć każdego dnia. I słyszeć, że promieniejesz!

Po drugie, pożegnałam się z marnymi jakościowo ubraniami. To bardzo długi proces i prawdziwa walka, którą wciąż toczę. Kupuję świadomie, sprawdzam metki, wspieram polską gospodarkę kupując od niszowych, polskich marek. Wolę wydać więcej, ale cieszyć się ubraniami na dłużej. 
To jest teoria.
A rzeczywistość i moja studencka kieszeń wygląda tak, że nie kupuję w sieciówkach i główną bazą mojej garderoby są second handy. Tam również staram się wybierać mądrze - zastanawiam się, czy ubrania będą do siebie pasować, sprawdzam metki i stawiam na naturalne materiały. To nic, że coś się błyszczy i kosztuje 2 złote. Ja i moja szafa mamy dość badziewia!



Jak Wy określiłybyście swój styl? Macie za sobą burzliwe historie i eksperymenty, czy odnalazłyście go bez problemu?

Zobacz również

38 komentarze

  1. Ja jestem wielką miłośniczką stylu boho - choć też musiałam do rel dojrzeć i mam za sobą parę nieudanych eksperymentów ;) Boho to dla mnie wolność, kobiecość i umykanie wszelkim tłamszącym schematom :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fakt, mnie też boho kojarzy się z młodością, wolnością i dzikimi plażami! Super emanować takimi wrażeniami ;D

      Usuń
  2. Zgadzam się z tobą w 100% :) Piękne zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękne fotografia, takie lekkie i kobiece. Co do dojrzałości to zdecydowanie tak jest... jednak wydaje mi się, że niektórzy do własnego stylu nigdy nie dojrzeją i taki będzie ich "niedojrzały styl" ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I w tym też jest coś pięknego! :)

      Usuń
  4. W second handach można znaleźć świetne rzeczy na śmiesznie niskie pieniądze ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie rozumiem, dlaczego z góry zakłada się, że kobieta musi mieć wysmakowane poczucie stylu. Czy to, że ktoś nie przywiązuje uwagi do ubrań źle o nim świadczy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem pierwszą osobą do zaprzeczenia takiej tezie ;) Tak jak napisałam - to nie ubrania definiują nas jako człowieka, ale to kim jesteśmy. Nie chodziło mi o styl jako określony kierunek do osiągnięcia np. elegancję, ale odnalezienie sposobu na wyrażenie swojej osobowości poprzez ubrania będąc całkowicie w zgodzie z samą sobą. :)

      Usuń
  6. Fajnie napisane, mysle, ze od zawsze przeczuwamy w sobie w swoj styl, jedne rzeczy nas pociagaja, inne nie. I z biegiem lat skladamy go z roznych elementow niczym ukladanke puzzle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba tak, patrząc wstecz faktycznie zawsze pociągały mnie klimaty retro - teraz wreszcie mogę się nimi bawić ;D

      Usuń
  7. Swietnie napisane. Ja rowniez uwielbiam wyrazac siebie poprzez to co na siebie zakladam. Byly eksperymenty, glownie z fasonami, ale zawsze wracalm do sprawdzonej klasyki i kobiecosci.

    OdpowiedzUsuń
  8. W moim przypadku jest to głównie wygoda, luz i od czasu do czasu odrobina elegancji. Bardzo lubię stroje podkreślające sylwetkę w stylu casual, m.in. miękkie bodycon dresses. Boyfriendy i duże swetry to też moja miłość. Czasem noszę jeansy i trampki, czasem aksamitne buty za kolano i sztuczne futerko. Jakoś tak naturalnie "mieszam style" :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja uwielbiam sukienki. Jednak ze względów praktycznych w Wietnamie, gdy wsiadam na motocykl z mężem, czy też spaceruję uliczkami z aparatem w ręku preferuję szorty, jeansy i koszulki. Jednakże kiedy tylko tego nie robię sukienka jest moim numerem jeden. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Przede wszystkim stawiam na wygodę i klasykę. Nie zważam na to co w modzie piszczy, kieruję się raczej swoim gustem i poczuciem, że dobrze się w czymś czuję. To dla mnie jest najważniejsze. Lubię dodatkowo bawić się kolorami- zarówno w ubiorze jak i dodatkach.

    OdpowiedzUsuń
  11. Jeśli chodzi o mnie to kojarzy styl zmienia se wraz z wiekiem

    OdpowiedzUsuń
  12. Stawiam na kolory. Warszawska ulica jest taka czarno-szara...

    OdpowiedzUsuń
  13. Przebyłam bardzo podobną drogę :) Jakiś czas temu w końcu doszłam do tego, że nie potrzebuję masy ciuchów. Wystarczy mi baza rzeczy dobrej jakości. Stawiam na klasykę, wolę kupić drożej, ale mniej i jestem szczęśliwszym człowiekiem, bo mniej czasu rano spędzam na doborze kreacji :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetny tekst!
    Ja ciągle szukam siebie.. ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. u mnie bywało różnie, ale po urodzeniu dziecka szybko go odnalazłam :-)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja bym jeszcze dodała do inności i odmienności. Kiedyś mi to przeszkadzało - dziś widzę w odmienności atut i wyróżnik.

    OdpowiedzUsuń
  17. Też od niedawna zaczęłam czytać metki, zwracać uwagę na jakość i inwestować w ponadczasowe ubrania z dobrych tkanin, ale trochę zajęło mi dojrzenie do tego.

    OdpowiedzUsuń
  18. Ciekawe jest to, że na przestrzeni lat nasz styl podlega zmianie, nadążając za naszymi emocjami, doświadczeniem i chęcią indywidualizacji. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To właśnie wielki paradoks, kiedyś bałyśmy się odstawać od reszty, żebyśmy tylko nie zostały skrytykowane czy odrzucone przez grupę. Z wiekiem to się zmienia, zwykle mniej przejmujemy się cudzą opinią i to jest super! :)

      Usuń
    2. Z wiekiem zdecydowanie łapie się dystans do cudzych opinii, na pierwszy plan wysuwają się nasze. :)

      Usuń
  19. Super zdjęcie :) wydaje mi się, że te zmiany są naprawdę dobre :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Zdecydowanie dalej szukam. Niby wiem czego chcę, ale jednak nie do końca. Błądzę :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Jestem gotem i umrę gotem - aktualnie w fazie nu :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja mam swój styl w którym czuję się najlepiej :) Raz kiecka elegancka, raz kolorowe jednodniowe włosy :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Tak jak napisałą Karolina "Boho to dla mnie wolność, kobiecość i umykanie wszelkim tłamszącym schematom" więc ja też powoli zmierzam w tym kierunku.

    OdpowiedzUsuń
  24. Mój styl się ciągle zmienia i dopiero powoli odnajduję go. Gdzieś z początkiem liceum ubierałam się na sportowo. Aż zainteresowałam się muzyka rockową. Spodobały mi się ćwieki, plecaki z naszywkami, flanelowe koszule w kratkę. W glanach siebie nie wyobrażałam, ale za to kupiłam sobie podróby martensów. Później to mi minęło. Zaczęły mi się podobać bardzo proste ubrania. Zero cekinów, falbanek, dekoltów. Chyba taki styl mi sie podobał, bo miała na mnie wpływ pewna koleżanka i własnie ona takie rzeczy lubiła. Sama się zdziwiłam, gdy na studiówke kupiłam sobie sukienkę, która miała gorę w cekinach, a dół z tiulu (tak, tiulu też nie lubiłam). Zupełnie inna od moich upodobań, a jednak mi się spodobała. Choć chciałam w niej zmniejszyć delolt, a moja powiedziała, że zabije cały urok sukienki. Teraz trochę chcę zmodyfikować swoją szafę. Wolałabym nosić mniej bluz, luźnych koszulek. Ogólnie chce zastąpić luźne ciuchy, takimi bardziej dopasowanymi.

    OdpowiedzUsuń
  25. O tak, do stylu dojrzewa się latami, a niektórzy szukają go bardzo długo - jak ja ;) Dziś już mniej więcej wiem, jak chciałabym, aby wyglądał mój styl i powoli do tego dążę, ale długo to trwało. A Ty w tej sukience wyglądasz obłędnie :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Bardzo ciekawie opisane. U mnie raczej nie ma większej ideologii a wygoda i gust, który idzie w stronę "drwala" :D

    OdpowiedzUsuń
  27. Uwielbiam czerwone sukienki <3 Mam ich naprawdę sporo, a mimo tego ciągle przymierzam w sklepach kolejne :) Rzadko się zastanawiam nad moim stylem. To mieszanina tego, co mi się podoba i tego, co praktyczne. Nie lubię prasować, więc w mojej szafie dominują rzeczy, których prasować nie trzeba :D Kolorowe, zwiewne, wzorzyste sukienki i bluzki, ze spodni najczęściej legginsy (obecnie i tak w nic innego się nie zapnę) :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Piękne zdjęcia jakie światło. ❤️Anna Koronowska

    OdpowiedzUsuń
  29. Piękne zdjęcia! A ten styl bardzo do Ciebie pasuje! ❤️

    OdpowiedzUsuń
  30. Udało CI się osiąnąć fajny i "smaczny" styl :).

    OdpowiedzUsuń

Kopiowanie treści i zdjęć bez mojej zgody zabronione.