Pomysł na jesienne wieczory / Jeśli chcesz otworzyć się na drugiego człowieka, zacznij pisać listy

10 października


Tradycyjne pisanie listów było dla mnie do niedawna abstrakcją. Oprócz przymusowych trzech zdań do starej ciotki, nigdy wcześniej nie korespondowałam w taki sposób. Co mnie ominęło?


Moja przygoda zaczęła się od odkrycia profilu na Instagramie, na którym pewna dziewczyna pokazywała, w jaki sposób ozdabia pisane przez siebie listy. Idea szybko przyciągnęła odbiorców, w tym mnie. Byłam w tym zupełnie zielona, nie wiedziałam od czego zacząć. Pod jednym z jej postów wystawiłam ogłoszenie o treści: "Chętna na rozpoczęcie wymiany korespondencji" i czekałam na odzew. Można tak, a można inaczej. I o tym jak to zrobić i dlaczego w ogóle warto Wam dzisiaj opowiem.


Jak znaleźć korespondenta?
Jak wyżej, można zdać się na los, na decyzję kogoś innego i zacząć wymieniać listy z nieznajomym. Ma to swoje plusy - zero oczekiwań, mylnych wyobrażeń o osobie, a przede wszystkim możliwość bycia mile zaskoczonym. Może się okazać, że nie uda się utrzymać kontaktu, znajomość się nie rozwinie, nie będziecie nadawać na tych samych falach. Jest to całkowicie naturalne i nie warto się zrażać. Drugim sposobem jest podglądanie ludzi i zrobienie wstępnego researchu. U mnie to właśnie zdało egzamin. Kiedy wpadłam na stronę jednej duszyczki od razu poczułam, że bardzo chcę ją poznać. Szczęśliwie się złożyło, że też pochodzi z Wrocławia i wizja spotkania na kawę stawała się coraz bardziej wyraźna. Wtedy zaproponowałam listy. Mogę tylko zdradzić, że w tym momencie nasza relacja ma całkiem wyjątkowy charakter i nie mogę się doczekać dalszego biegu wydarzeń. Może też macie taką osobę, której profil od razu przykuł Waszą uwagę i mieliście wrażenie, że znaleźlibyście wspólny język? Odważcie się, zaproponujcie. Najwyżej się nie zgodzi. Trzecim sposobem są grupy na facebooku/strony internetowe, które zrzeszają ludzi wysyłających sobie listy czy pocztówki z różnych zakątków świata. Ja z tej opcji jeszcze nie korzystałam. 

Traktuje mojego korespondenta (tfu, brzmi tak oschle) serio i wiem, że pod natłokiem codziennych obowiązków, nie znalazłabym czasu na odpowiedź na wiele listów. Myślę, że nie warto podejmować takiej formy komunikacji z bardzo dużą ilością osób, jeśli przeczuwamy, że może nie wystarczyć nam czasu. Dzięki listownej wymianie wytwarza się bardzo intymna relacja, podobna do przyjaźni. Trzeba o nią dbać.



Jak napisać list?
Z serca, z głowy, spontanicznie. Mówią, że pierwszy list jest Twoją wizytówką i jest w tym ziarnko prawdy, ale nie warto oceniać osoby z góry. Pamiętam, że bardzo się stresowałam przed wysłaniem pierwszego listu, w głowie kłębiły się myśli pt: "czy mnie polubi", a sam list był bardzo chaotyczny i (jak podejrzewam) w głównej mierze nieczytelny. Pisałam na gorąco, co tylko pojawiło się w mojej głowie. Ale z racji kontynuowania znajomości, chyba nie wyszło tak źle.

Z każdym kolejnym listem jest lepiej, relacja się pogłębia i zaczynasz się przyzwyczajać do stanu oczekiwania na listonosza, do dreszczyku ekscytacji i podniecenia kiedy zobaczysz w skrzynce zaadresowany do Ciebie list, a także do spokojnych wieczorów z gorącą herbatą, kiedy najłatwiej wyraża się myśli.

Wielu ludzi tworzy z listów istne dzieła sztuki. Pięknie je ozdabiają, pakują w błyszczące materiały, słowem - dbają o pozytywny odbiór przesyłki od strony estetycznej. Jestem bardzo nieuzdolnioną artystycznie osobą, ale staram się nadać swoim przesyłkom piękny wygląd poprzez gustowną kopertę czy różne niespodzianki czekające w środku. 



Co daje pisanie listów?
Pisanie listów przenosi znajomość na zupełnie inną płaszczyznę. Jesteśmy przyzwyczajeni, że w oka mgnieniu wiemy o drugiej osobie wszystko. Sama się na tym przyłapałam! Czekałam na list zwrotny i tak sobie myślałam: teraz to już wszystkiego się o Tobie dowiem. A tu nie, niespodzianka. Wiem tylko tyle, ile dana osoba zdążyła i chciała mi napisać. Chcesz wiedzieć więcej? Usiądź i mi odpisz.

Wspomniany dreszczyk emocji przy odklejaniu koperty jest nie do opisania, a sam rytuał pisania odręcznie listów przenosi mnie w stary świat znany z filmów. Kocham tę formę za długo wyczekiwane wieści od starego przyjaciela. Za to, że są miłym dodatkiem mojej rzeczywistości. A przede wszystkim kocham listy za otwarcie się na drugiego człowieka. Lekcję słuchania, czekania i szczerego zainteresowania. 


A Wy? Pisaliście kiedyś listy? A może ta idea jest Wam zupełnie obca? Koniecznie napiszcie co o tym myślicie!

Zobacz również

24 komentarze

  1. W młodości uwielbiałam pisać listy. Teraz tylko maila:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kiedyś pisałam bardzo dużo listów, ale od dawna już tego nie robię.
    Masz jednak rację pisanie listów daje nam możliwość nawiązania bardzo ciekawej
    i intymnej relacji :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nigdy nie pisałam listów chyba że lisciki ukradkiem na lekcji do koleżanki dwie ławki dalej

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnóstwo listów kiedyś piałam, teraz również, choć już znacznie mniej, bo i ludzie mniej chętnie piszą. Chciałabym jednak, aby taka sztuka pisania przetrwała. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak wiele można w listach wyrazić, pięknie ubrać w słowa. :) To także swoiste źródło wiedzy o nas samych. :)

      Usuń
    2. Zgadzam się w 100%! Kiedy człowiek ma więcej czasu na przemyślenie słów, które z siebie wysyła... Inaczej na nie patrzymy :)

      Usuń
  5. Ja od najmłodszego dzieciństwa pisałam listy. Pomimo elektronicznej poczty nadal uwielbiam otrzymywać i pisać listy. To magia-otwieranie koperty...czytanie....

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj tak... dawno temu pisywało się listy, pamiętam ten dreszczyk emocji podczas otwierania koperty.... Teraz w kopertach rachunki :/ miłej niedzieli

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, możesz łatwo wrócić do starego nawyku ;D Tego Ci życzę!

      Usuń
  7. Ja lubię wysyłać kartki urodzinowe do rodziny :) Listów jeszcze nie pisałam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja, owszem, piszę listy, ale tylko do bliskich mi osób. Bardzo mnie zaciekawił pomysł wymiany listów z obcą osobą! Idea jest mi znana, ale nigdy nie słyszałam o kimś, kto by naprawdę to robił. Dzięki, że się tym dzielisz :)

    OdpowiedzUsuń
  9. To takie.. romantyczne! Kiedy dwie duszyczki poznają się poprzez słowa przelane na papier! <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak ja dawno nie pisałam do nikogo listu....
    Przypomniałaś mi o tym jak na początku znajomości z moim mężem pisaliśmy do siebie listy :)
    Do tej pory je mam! Mega sentyment.

    Buziak:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cudowna pamiątka! I jakie to romantyczne,ojej! <3 :D

      Usuń
  11. Swego czasu uwielbiałam listy i pocztówki, taka korespondencja ma duszę. Szkoda, że elektronika to wyparła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niekoniecznie szkoda, jednak elektronika to cudowny twór i pozwala nam porozumiewać się w jednej chwili :) Ale właśnie we współczesnym świecie fajnie spróbować czegoś nowego, a dobrze znanego - pisanie listów może się okazać wspaniałą alternatywą!

      Usuń
  12. Dawniej pisałam sporo listów, teraz preferuję raczej formę elektroniczną :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ostatni list napisałem chyba z 20 lat temu :( Szkoda trochę, że ta opcja zanikła zupełnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak zanikła, jak nie zanikła? O TYM JEST TEN POST! ;D

      Usuń
  14. Ostatni raz listy pisałam i dostawałam w szkole średniej - dodam tylko że to były listy miłosne od mojego już męża :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow, to cudowne! W przyszłości będziesz mogła pochwalić się dzieciom! No, przynajmniej te ocenzurowane treści ;D :D

      Usuń
  15. Wow, chyba nigdy nie napisałam listu, jedynie wysyłam pocztówki z wakacji :)
    Na blogu pojawił się już wpis z akcją, w której obrabiałaś zdjęcia, zapraszam ! :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Najlepszym sposobem na zrozumienie siebie jest pisanie listów do siebie właśnie. Można spojrzeć na swojego problemy z innej strony.

    OdpowiedzUsuń

Kopiowanie treści i zdjęć bez mojej zgody zabronione.