Z wizytą na Białorusi / Grodno

22 września


-Dziewuszko, tyle mnie wypytujesz o białoruską kulturę i nasze zwyczaje. A może dla odmiany Ty mi powiedz, jaki Polacy mają stosunek do Białorusinów? - zapytała urocza blondynka w pociągu do Grodna, którą od dobrej godziny zasypywałam pytaniami. Wzruszyłam ramionami.


- Chyba pozytywny. - odpowiedziałam. - Nie słyszałam, żeby ktoś się źle wypowiadał o Białorusi. W ogóle nie dużo się mówi o tym kraju. Każdy wie, że istnieje, ale jest dla nas niedostępny. Białoruś to egzotyka, tak blisko, a jednocześnie za nieprzekraczalnym murem. Do niedawna. Zupełnie nie wiem czego się spodziewać.

Jak dostać się na Białoruś?

Od 1 stycznia 2018 roku, na mocy rozporządzenia Aleksandra Łukaszenki, obywatele państw trzecich mogą wjechać na Białoruś bez wizy. W ramach bezwizowego ruchu można poruszać się po strefie Grodno i "Kanał Augustowski", oraz strefie turystyczno-rekreacyjnej Brześć. Przed wyjazdem należy wykupić w biurze podróży usługę turystyczną i ubezpieczenie. Możemy to zrobić w ciągu 5 minut online, na przykład korzystając ze strony internetowej Bez ViZ. Aby przekroczyć granicę potrzebujemy również paszport i określoną ilość gotówki - ok. 21 euro na każdy dzień pobytu.

Co zobaczyć w Grodnie?

  • Stary Zamek
  • Nowy Zamek
  • Zoo - trochę zaniedbane, ale można przyjemnie spędzić około 2 godziny
  • ul. Zamkowa - klimatyczny zakątek miasta
  • Synagogę - robi wrażenie, szczególnie wnętrze!
  • ul. Sowiecka - serce miasta, kamienna droga prowadząca na... 
  • Plac Sowiecki
  • Plac Lenina
  • Muzeum Elizy Orzeszkowej
  • Teatr Dramatyczny
  • Stary Most - i całą okolicę nad Niemnem, skąd rozpościera się przepiękna panorama miasta
  • Kościół Kalozha - pochodzi z XII wieku i jest usytuowany na wzgórzu nad rzeką. Cudna okolica i niezapomniane widoki!










Moja relacja z podróży i wrażenia

Zupełnie przypadkowo wybrałam się w podróż do Grodna w dniu, w którym obchodzono 890 rocznicę uzyskania praw miejskich. Oznaczało to mnóstwo ludzi na ulicach, kolorowe dekoracje, koncerty i stragany. Impreza miała potrwać dwa dni. Byłam szczęśliwa, że mogłam podpatrzeć jak celebruje się uroczystości na Białorusi, ale jednocześnie żałowałam, że nie doświadczę w 100% autentycznego Grodna. Nie zobaczę jak bardzo zatłoczone są ulice w godzinach szczytu i do którego baru ustawiają się kolejki. Na szczęście drugi dzień był dużo skromniejszy, po imprezie nie został nawet ślad, a o święcie przypominały mi jedynie dekoracje i małe kramy z lokalnymi specjałami. 

Moje pierwsze odczucia Grodna były negatywne. Zadałam sobie nawet pytanie - co ja tu będę zwiedzać? To wielka komunistyczna płyta, zero imponującej architektury i na dodatek ten górujący nade mną pomnik Lenina, jako kropka nad "i". Spacerowałam po parku spoglądając na karuzele i stoiska z zabawkami dla dzieci. Stare, zakurzone, smutne misie i nadgryzione zębem czasu karuzele. Uważnie spoglądałam w oczy przechodniów, starając się znaleźć w nich coś wspólnego. Narodową cechę - wesołość, powagę, otwartość? Patrzyłam jak ubierają się dziewczyny, zastanawiałam się jak wygląda typowa Białorusinka. Nie znalazłam odpowiedzi na moje pytania dotyczące wyglądu - jeśli wyobrażasz sobie teraz typową słowiankę o blond włosach i niebieskich oczach - jesteś w błędzie. Ludzie wywarli na mnie pozytywne wrażenie. Może nie zarażali uśmiechem, jak kochani przez wszystkich południowcy, ale byli otwarci, prostolinijni i pomocni. Około 80% mieszkańców Grodna ma w swojej rodzinie kogoś z Polski, dlatego bez przeszkód mogłam porozumiewać się w swoim ojczystym języku. Przechodząc na język rosyjski, na zasadzie - ja po swojemu, ty po swojemu - komunikacja przebiegała bez problemu. Poziom angielskiego pozostawia wiele do życzenia, nie wspominając o innych językach... 


(grodzieńskie uliczki)

(pchli targ na Placu Sowieckim)


(pokój Elizy Orzeszkowej)


W przeszłości Grodno należało do naszego kraju, ale w moim odczuciu w mieście nie wyczuwa się polskości. Jestem bardzo ciekawa jak oceniliby to miasto moi rodzice, którzy pamiętają czasy komunizmu. Czy właśnie patrzyłam jak wyglądała Polska w przeszłości? Może nie było to dokładne odzwierciedlenie tamtych czasów, ale faktem jest, że dotknęłam "żywego komunizmu".



(kościół Kalozha)



Podczas imprezy praktycznie wszędzie można było zjeść lokalny przysmak - szaszłyk. Kuchnia białoruska jest bardzo podobna do polskiej, ale królują w niej placki ziemniaczane. Ze śmietaną, mięsem, grzybami. Nie zaglądałam do wielu restauracji, ale przypadkiem trafiłam do bufetu "Bolshoy Buffet" znajdującego na 4 piętrze domu handlowego. To właśnie tam podziwiałam piękną panoramę miasta. 




Być może już wiecie, że jestem miłośniczką kawy i powolnego spędzania czasu w uroczych kawiarenkach. Nie zdziwi więc fakt, że tego samego szukałam w Grodnie. Co ciekawe, kultura picia kawy i spędzania czasu w ten sposób nie dotarła jeszcze na Białoruś. Jesteśmy przyzwyczajeni, że na głównej ulicy miast zwykle roi się od kawiarni i restauracji. Tego w mieście nie zobaczymy. Oczywiście jest gdzie usiąść i coś zjeść, ale zapomnijmy o dużym wyborze i przepychu. 

Zdeptałam miasto wszerz i wzdłuż, ale widziałam tylko jedną piekarnię, do której ludzie ustawiali się w długiej kolejce. Wstrząsające było zobaczyć przysmaki i słodycze zapakowane w przezroczystą folię, sprawiające wrażenie starych i zeschniętych, o które wykłócali się ludzie. Jeśli chodzi o dostępność produktów w sklepach, nie zauważyłam żadnej różnicy między Grodnem, a Zachodem. W porównaniu do Polski, na Białorusi ceny są odrobinę wyższe. Bieda jest jednak widoczna na ulicach - najbardziej widać ją po wiekowych autobusach i zabytkowych (dla nas) autach. 


(bazylika św. Franciszka Ksawerego)


(wnętrze Synagogi)

Posłowie...

Grodno skradło moje serce... nad Niemnem. Urzekająca panorama miasta i długi, romantyczny spacer nad rzeką zrobił swoje. To tam zmieniłam też swoje nastawienie. Jeśli wybierasz się na Białoruś, podstawowy krok do wykonania to wyzbycie się europejskości. Oczekiwań luksusu, przepychu i zabawiania na każdym kroku. Trzeba otworzyć szeroko oczy i spojrzeć na miasto z perspektywy mieszkańca. Nie myśleć o tym, jakie mogłoby być, lub co znamy z rodzinnego podwórka. Otworzyć się na inne. Dopiero w takim stanie można docenić to, co ma się przed oczami. A w Grodnie jest na co patrzeć.

Widziałam Grodno z dwóch perspektyw. Szarej i kolorowej. Tak właśnie trzeba zwiedzać - iść krok w krok z mieszkańcami, wypić razem piwo, wyżalić się na trud życia codziennego i pozachwycać tymi elementami rzeczywistości, które ją ubarwiają. Ja jestem zorientowana na piękne rzeczy, co nie oznacza, że jestem ślepa na inne. W ogólnym rozrachunku wychodzę jednak zwykle na plus. Z autentycznym wspomnieniem miejsca, które zwiedzałam i garścią zachwytów nad tym. czego doświadczałam.



Zobacz również

36 komentarze

  1. Masz rację, Bialorus to dla mnie egzotyczny kraj, tak blisko, a jednak daleko. Jakoś nie brałam jej pod uwagę, jako miejsca wycieczki

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze, ze pierwsze nienajlepsze wrażenie udało się później naprawić :) a ta kultura picia kawki, odpoczywania w ogródkach itd myślę, że dojdzie do nich tak samo jak kiedyś doszła do nas ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. do Białorusi mamy dosc blisko. moze warto wybrac sie w wakacje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja z kolei mam całą Polske do przejechania, strasznie to niesprawiedliwe:)

      Usuń
  4. Tam jeszcze nie zajrzałam, a przecież nie jest to wcale tak daleko. Tyle ciekawych miejsc do zwiedzenia. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dlatego z zainteresowaniem się tam wybiorę. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Tak bardzo mi się marzy wycieczka <3

    OdpowiedzUsuń
  7. ojaaaa taka wycieczka marzy mi się! zdjecia piękne! :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Kiedyś się tam wybiorę - mam taką wycieczkę w planach. :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Od zawsze chcialam sie tam wybrac :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Każda podróż czegoś nas uczy i wyzwala w nas świeże emocje i doświadczenia. Dla mnie, patrząc po zdjęciach to zupełnie jak podróż w czasie ! ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Oj egzotyka, rzeczywiscie malo sie mowi o Bialorusi w Polsce, a to przeciez przeuroczy ludzie, przynajmniej ci, ktoryxh udalo mi sie poznac :) ciekawy wpis i super dwie perspektywy, chetnie sie wybiore sprawdzic na wlasnej skorze🙂

    OdpowiedzUsuń
  12. Z tą bliską egzotyką bardzo dobrze powiedziane - niby rzut beretem, ale jakby "bliżej" do Grecji czy Chorwacji. Wpisuję na listę 😉

    OdpowiedzUsuń
  13. Pięknie to ujęłaś- Białoruś to taka egzotyka zaraz przy polskiej granicy. Kraj zupełnie nieznany. Dzięki za świetny wpis!

    OdpowiedzUsuń
  14. Super relacja, kraj tak blisko a jednocześnie tak daleko w mojej psychice niedostępny

    OdpowiedzUsuń
  15. Przepiękne miejsce, zdjęcia i wielkie dzięki za "polecajki" ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie wiem czemu nigdy nie myślałam by jechać do Białorusi

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie miałam okazji by odwiedzić Białoruś, a wydaje się tak ciekawym miejscem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam podobnie :) też nigdy tam nie byłem, pewnie dlatego, że jestem z południa Polski. Ale czytając takie relacje jak ta, naprawdę chciałoby się pojechać. To prawda, że my Polacy mało wiemy o Białorusi. Że Łukaszenko, że wschód. A tak... niewiele więcej.

      Usuń
  18. Białoruś to nie moje klimaty, nie wybralabym tego miejsca jako cel podrozy. Ale miło poczytać jak tam jest i na chwilę oderwać się ��

    OdpowiedzUsuń
  19. Zazdroszczę wyprawy, też na pewno wybiorę się w te strony :) Póki co czekam na dobry moment, bo jak ostatnio chciałam namówić narzeczonego na wyjazd za wschodnią granicę, to powiedział, że on nigdzie nie jedzie, bo niebezpiecznie ;) Ale jakoś go przekonam :D Póki co zapraszam do siebie, może uda mi się pomóc w blogowaniu: https://jakzostaccopywriterem.pl/. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  20. Bardzo zachęcasz zdjęciami i oddaniem tego magicznego klimatu <3
    Buziak kochana :*

    OdpowiedzUsuń
  21. Sama złapałam się na tym, że nie mam jakiś konkretnych skojarzeń z tym krajem. Jest i tyle, ale jak popatrzyłam na Twoje zdjęcia, to widziałam w tym mieście mnóstwo uroku.

    OdpowiedzUsuń
  22. Masz rację z tą egzotyką! Niby Białoruś jest tak blisko, ale mało kto wie o niej coś więcej. Chciałabym się tam kiedyś wybrać, przedstawione przez Ciebie Grodno jest bardzo ciekawe! I dzięki za informacje praktyczne!

    OdpowiedzUsuń
  23. Zgadzam sie. Białoruś taka bliska a jednak daleka...:-)

    OdpowiedzUsuń
  24. Grodno to jedno z miejsc, które z pewnością kiedyś odwiedzę :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Nigdy nie byłam w Grodnie, ale Twój post mnie zainteresował, chyba też bym chciała zobaczyć/dotknąć komunizmu.

    OdpowiedzUsuń
  26. Kurczę... Też jakoś ten wschód zawsze omijam, a przecież to jest taki ciekawy kierunek turystyczny...

    OdpowiedzUsuń
  27. Chętnie wybiorę się kiedyś w te rejony ;-)

    OdpowiedzUsuń
  28. Bardzo fajna fotorelacja, na pewno warto odwiedzić ten kraj i miasto.

    OdpowiedzUsuń
  29. Podoba mi się to jak to opisałaś. No i ten koniec, bardzo mi bliski. Wyzbyć się oczekiwań i otworzyć się na nowe:)

    OdpowiedzUsuń
  30. Bardzo podoba mi się to, że nie zniechęciłaś się po pierwszym złym wrażeniu i dałaś drugą szansę :) Cudowne zdjęcia ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. Piękne to Grodno,takie spójne architektonicznie :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Z przyjemnością odwiedziłabym to miasto i wiele innych na Białorusi. Lubię poznawać nowe miejsca. W dodatku te które mają w sobie odrobinę polskości.

    OdpowiedzUsuń
  33. Nie wiedziałam ,że na Białoruś można bezwizowo,aż się zastanwiam czy nie pojechać :-)

    OdpowiedzUsuń

Kopiowanie treści i zdjęć bez mojej zgody zabronione.