Lwów - akt pierwszy i ostatni

27 października

Jestem fanką spisywania myśli z podróży zaraz po powrocie. W zwodniczej pamięci obrazy są wciąż żywe, emocje odczuwalne, a zdjęcia gotowe do opublikowania. Bardzo chciałam od razu podzielić się swoimi wrażeniami z Lwowa, ale pisarsko zaniemogłam. Dopadł mnie perfekcjonizm - chciałam to zrobić zbyt dobrze.


Ta chęć narodziła się chyba z wdzięczności do miasta. Za przepiękny czas, który tam spędziłam i wszystkie jego zakamarki, które kolejno odkrywałam. Pobyt tam okazał się dla mnie bardzo emocjonalny, głównie ze względu na toczącą się w kraju wojnę i widoczną na pierwszy rzut oka biedę. Kiedy przekroczyłam polsko-ukraińską granicę, uderzyła mnie gospodarcza różnica pomiędzy krajami. Poczułam, że znalazłam się w innym świecie, choć uczucie to było dużo słabsze w porównaniu do wizyty na Białorusi. (klik)

Byłam świadkiem wielu paradoksów. Mimo ogólnie niskich zarobków na Ukrainie, niemal na każdym kroku widziałam bardzo modnie ubrane dziewczyny z Iphonami w ręku, co było dla mnie zastanawiające. Czy posiadanie Iphona na Ukrainie świadczy o lepszym statusie?


(Opera Lwowska)

Wybrałam się tam w połowie września. Kiedy w Polsce panowała najpiękniejsza od lat jesień, na Ukrainie wiele drzew było już ogołoconych z liści i panowała typowa jesienna plucha. Okoliczności przyrody odpowiadały mojemu nastawieniu - osnute mgłą miasto wydawało się melancholijne, ale przyjazne odkrywcom. Byłam bardzo ciekawa ludzi, chciałam z nimi porozmawiać o obecnej sytuacji politycznej, choć z oczywistych powodów nie był to najłatwiejszy temat, szczególnie na początku znajomości. Mimo to udało mi się wymienić parę zdań z Ukraińcami. Dzięki uprzejmości jednego z nich, zobaczyłam malutki kościół, w którym rodziny zabitych żołnierzy przygotowały upamiętniającą wystawę. W samym mieście jest dużo akcentów nawiązujących do wojny, np. w postaci propagandowych plakatów.

Miejscem, które poruszyło moje serce i wycisnęło z oczu łzy, było Muzeum Pamięci Narodowej - dawne więzienie we Lwowie. Dyskusje nad tym, czy historia przekazywana przez Ukraińców jest podkolorowana czy nie, są moim zdaniem niewłaściwe. Za drzwiami piekła należy się cisza i upamiętnienie ofiar, bez przemycania nienawiści rasowej i politycznej, tak mocno zakorzenionej w dzisiejszych czasach.

 (Politechnika Lwowska - zachwyt nad zachwytami)

 (Kasyno Szlacheckie)

(Miasto słynie z plich targów. Jest ich bardzo dużo i warto je odwiedzić ;))

We Lwowie czas się zatrzymał, a ja miałam poczucie, że odnalazłabym się w tamtej epoce. Miasto ma w sobie dużo polskości, dzięki czemu czułam, że spaceruję po znajomych uliczkach. Jednocześnie z różnych stron napływały do mnie francuskie i włoskie akcenty. Wiedziałam, gdzie się udać po trochę włoskiego luzu i szaleństwa, oraz gdzie odnaleźć szereg francuskich kawiarni i stylowych butików. 

(Włoskie podwórko)

Lwów to miasto kawiarni i restauracji. To raj dla ziemi dla takiej osoby jak ja! Mój plan podróży był wypełniony po brzegi odwiedzinami w coraz to różniejszych kawiarenkach i poważnie żałowałam, że mój organizm ma określoną dzienną tolerancję przyjmowania kofeiny. Najmilej wspominam pobyt w jednej z kawiarni na ulicy ormiańskiej, polecam również Dom Legend, z którego dachu rozpościera się przepiękny widok na starówkę.



Starówka we Lwowie jest ogromna. Spędziłam tam 3 dni i z perspektywy turysty był to wystarczający czas, chociaż podejrzewam, że zdeptanie całego miasta i odkrycie wszystkich jego tajemnic zajęłoby znacznie dłużej, o ile to w ogóle możliwe. Gdyby Lwów leżał w Polsce, jestem pewna, że już bym tam mieszkała. 

Byliście kiedyś we Lwowie? Podzielacie mój zachwyt? :)




Zobacz również

24 komentarze

  1. I pomyśleć, że kiedyś był nasz.... Oddać Lwów ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Oddać Lwów" oznacza kolejny kryzys polityczny, w najgorszym razie wojnę. Nie wiem czy cena jaką byśmy płacili za przynależność terytorialną jest tego warta. Może lepiej po prostu zachwycić się miastem i cieszyć, że mamy do niego tak blisko, zamiast wciąż wracać do przeszłości? To trochę jak z Wrocławiem- uwierz, nie cierpię kiedy słyszę, że Wrocław powinien być w Niemczech.

      Usuń
  2. Całe miasto wygląda ciekawie ale te pchle targi....:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nigdy tam nie byłam, ale zarówno zdjęcia jak i Twoje słowa zdecydowanie do mnie przemawiają ! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z pewnością czułabyś się jak w raju patrząc na te kawiarnie <3

      Usuń
  4. Nigdy nie byłam, właściwie szczerze nie ciągnęło mnie w tamte strony, a widzę, że to duży błąd. Zdjęcia z Lwowa - cudowne! Poruszył mnie tekst o dziewczynach z iPhonami. Ja zauważam ten trend również w Polsce. Pochodzę z małej wioski. I nawet tu, wyznacznikiem prestiżu jest taki telefon i Nike Airmaxy. Wszędzie wokół bieda, a współczesne nastolatki chcą mieć gadżety do pokazania na instagramie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękne zdjęcia, niestety nie byłam, ale mam nadzieję, że kiedyś się wybiorę :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Lwów piękny, ale ja nie mogę oderwać oczu od twojego outfitu - ślicznie Ci w czerwonym bereciku!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha dziękuję! ;D Jesienią się z nim nie rozstaje, to obowiązkowy element garderoby ;D

      Usuń
  7. Marzy mi się wycieczka do Lwowa, bo stamtąd są moje korzenie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Prezentuje sie uroczo na Twoich zdjęciach :) Niestety jeszcze nie byłam ale mam w planach :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie byłam ale już Twoje zdjęcia wprawiają mnie w zachwyt, w szczególności muzeum, a i te kawiarnie z wielka chęcią bym odwiedziła :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nigdy nie byłam we Lwowie , a twoje zdjęcia są piękne
    i takie zachęcające do odwiedzenia tego miasta :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Lwów to dla mnie miasto, do którego bardzo chciałabym wrócić. Byłam tam dobrych parę lat temu, gdy nie był to zbyt popularny kierunek wśród turystów. Teraz widzę po licznych relacjach, że Lwów mocno się zmienił.

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie zdziwię się jeśli zapisałaś cały notatnik - takie klimaty na jesień wpisują się idealnie.

    OdpowiedzUsuń
  13. Tak, ja zdecydowanie podzielam Twój zachwyt nad tym miastem. Kocham Lwów, byłam tam trzy razy, ale ciągle mi mało ;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. Obłędny masz płaszczyk. :) Nie mogę się napatrzeć.
    Pięknej jesieni! :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ooo, Lwów bardzo! Pojechałem tam w ostatnie wakacje autostopem. Niestety byłem chyba trochę za krótko, żeby zachwycić się tak jak Ty. Ale to rzeczywiście bardzo ładne miasto, a na Twoich fotografiach - nawet piękne! =)

    OdpowiedzUsuń
  16. Lubię odnajdywać kontrasty w miejscach, które zwiedzam, dzięki temu mam wrażenie, że lepiej je poznaję. :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Odpowiadając na Twoje pytanie- we Lwowie nie byłam, ale sądzę że byłoby to dość ciekawe spacerować jego ulicami w poszukiwaniu polskich pamiątek historycznych. Taka nieco hmmm... sentymentalna podróż ;) na tematy okołopolityczne nie będę się wypowiadać, a zdanie mam i to dość konkretne. Wpis fajny, bardzo przyjemnie się czytało :) Lubię ludzi, którzy odnajdują troszkę emocji we wszystkim dookoła. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  18. Byłam we Lwowie po raz pierwszy w życiu w tym roku. Miasto podobało mi się bardzo, choć nie aż tak jak niektórym turystom. Doceniam za to bardzo kawiarnie i restauracje na miejscu. Wiele miast powinno się uczyć od Lwowa marketingu :) Specjaliście dobrze wiedzą jak sprzedać każdą resturację jako ciekawą.

    OdpowiedzUsuń
  19. Pięknie tam ! Ja byłam po raz pierwszy w tym roku na Litwie i byłam zaskoczona tym miejscem!

    OdpowiedzUsuń
  20. We Lwowie nie byłam jeszcze. Świat stoi przede mną otworem. Na pewno kiedyś znajdzie się taka możliwość.
    Ślicznie wyglądasz.

    OdpowiedzUsuń

Kopiowanie treści i zdjęć bez mojej zgody zabronione.