Jak obrzydzić sobie Paryż, czyli początki slow travel

01 listopada


Jeszcze zanim na pytanie: "Co uwielbiasz robić w wolnym czasie?", mogłam bez przekłamania odpowiedzieć "Podróżować", czyli zanim zaczęłam podróżować więcej i świadomiej, moim marzeniem było zobaczyć Paryż i Indie. Dwie skrajności dosyć dobrze oddające moją naturę - romantycznej estetki i dzikiej duszy. 

Wyjazd do Paryża wypadł chronologicznie na początku moich podróżniczych przygód. Dopiero co poznałam smak bycia ciągle w drodze i odkrywania nieznanego. Chciałam więcej i częściej. Tanie loty szybko stały się głównym tematem moich rozmyślań, w efekcie czego po kilku dniach machałam rodzinie przed nosem biletami i dumnie dźwigałam wielki przewodnik pod pachą. 

Kiedy rezerwowałam bilety w listopadzie, nawet przez myśl mi nie przeszło, że wyjazd wypadnie w najgorętszym dla studenta okresie w roku - sesji. Weekend w Paryżu zapowiadał się cudownie, nie martwił mnie przylot do oddalonego o 60 km lotniska w środku nocy, ani nawet kosmiczne ceny zakwaterowania - z nadzieją i typową dla siebie postacią hipiski w podróży wierzyłam, że wszystko samo się rozwiąże. Do dziś nie mogę uwierzyć, że z taką łatwością znalazłam dobrą duszę, która przyjęła mnie na couchsurfingu i mimo elementów grozy na lotnisku, w końcu dotarłam do Paryża.



Skoro marzenie, to poważna sprawa. Wiadomo było, że dobrze przygotuję się do wyjazdu i spiszę wszystkie miejsca i atrakcje, które chciałabym zobaczyć. Nikt chyba jednak nie podejrzewał, że pokuszę się o zobaczenie wszystkiego w 2 dni! A tutaj pojawiła się sytuacja taka, że kobieta, a po drugie strasznie uparta. Nie potrafiłam niczego odpuścić, trasę starannie zaplanowałam i ominięcie choćby jednego punktu planu zawaliłoby mi cały koncept. 

Pamiętam z Paryża, że mimo czterech warstw ubrań było mi bardzo zimno, ciągle padało, ceny straszyły, więc niewiele jadłam i że na piechotę zwiedziłam wszystko co chciałam, a każdy punkt na liście został brawurowo odhaczony. Ludzie byli bardzo negatywnie nastawieni do anglojęzycznych i w którymś momencie próbowałam nawet swoich sił we francuskim. A, jak przez mgłę pamiętam również nienawistne spojrzenia rzucane przez mojego chłopaka, który nie wiedzieć czemu, nie zdzielił mnie tego wyjazdu. Do tej pory, kiedy wspominamy miejsca, które razem zwiedziliśmy, on mówi: "No, do Paryża może bym nie wracał".

A mi jest wtedy strasznie głupio, bo sobie i jemu zniszczyłam wyjazd, nie wspominając o całkowicie skrzywionym odbiorze miasta. Ja z ręką na sercu nie wiem, czy lubię Paryż i czy mi się tam podobało. Wspomnień dobrych stamtąd na pewno nie przywiozłam i guzik wyszło z wielkiej realizacji marzenia.

Ten wyjazd był symboliczną linią demarkacyjną pomiędzy sposobami podróżowania. W bólach narodzony slow travel miał swój początek w Paryżu i uroczyście przysięgam, że nigdy więcej nie powtórzyłam uczynionego tam błędu. Mniej znaczy więcej po raz kolejny okazało się złotą receptą na wszystko, a luz i spokój w podróżowaniu moim sposobem na dobrze przeżyty czas. 

Zbieg okoliczności sprawił, że już niedługo moja stopa znowu postanie w Paryżu. Każdy zasługuje na drugą szansę, w tym ja i Miasto Zakochanych. Historia zatacza krąg, dlatego zapraszam do śledzenia moich przygód! ;D


Zobacz również

38 komentarze

  1. piękna ta sukienka <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Mieszkałam w Paryżu 3 miesiące i mogę stwierdzić że podoba mi się to miasto choć nic w nim romantycznego nie widziałam. I mniej mi się podoba od Rzymu w którym zakochałam się

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co Ty powiesz? ;D Miasto Zakochanych nie było dla Ciebie romantyczne? Ciekawe :D A miłość do Rzymu świetnie rozumiem, sama zostawiłam tam kawałek siebie i nie mogę się doczekać aż tam wrócę :)

      Usuń
  3. Piękne zdjęcia podziwiam! Sukienka również przecudowna!

    OdpowiedzUsuń
  4. Weekend w Paryżu to mocny punkt na liście moich podróży na 2019 rok. Mam nadzieję, że przywiozę same dobre wspomnienia. ps. Piękna sukienka!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. W zeszłe wakacje jedynie przelatywałem nad Paryżem. I to w zasadzie tyle, jeśli chodzi o moje doświadczenia z tym miastem. Jakoś jednak nie żałuję. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Marzę o podróży do Japonii i Chin oraz Peru. Francja też mnie pociąga, może dlatego że kiedyś uczyłam się tego języka w podstawówce.
    Daj druga szansę - może będzie lepiej. Eh, co ja piszę - musi być lepiej!

    OdpowiedzUsuń
  7. Śliczne zdjęcia :-)
    To ci się Paryż nie udał, też jestem ciekawa tego miasta,
    nigdy nie byłam...

    OdpowiedzUsuń
  8. Udanej podróży, może wpadnę jak już będziesz w Paryżu. ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Byłam w Paryżu kilka dni,wiosną,kiedy Paryż był w kawiatach i było,jak w bajce.
    To był szalony wyjazd,na motocyklu,z Zurichu.
    Pamiętam,że piekielnie zmarzłam w czasie jazdy.Ceny hoteli były piekielne,ale udało nam sie znaleźc coś niedaleko centrum.Zaskoczyło mnie to miasto ogromną ilością ludzi i nieprawdopodobnym tłokiem na ulicach.
    Zwiedzaliśmy,jak szaleni co sie dało.Najgorszy był język.Tam chyba nikt nie używa angielskiego.Mimo wszystko mam pozytywne wspomnienia i chętnie wróciłabym na kilka dni, chociaż zdecydowanie wolę Rzym,czy Pragę.
    Przeczytałam Twoje wspomnienia i mam nadzieje,że Twój kolejny wyjazd do Paryża przyniesie same dobre chwile,a miasto Cie oczaruje.
    Pozdrawiam!
    Irena

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci bardzo, również za podzielenie się ze mną Twoją historią <3 Pozdrawiam cieplutko!

      Usuń
  10. Pięknie wyglądasz w tej sukience! ;)
    Paryż... to zdecydowanie moja zmora ;D Byłam tam dwa razy. Za każdym razem pełna optymizmu i nadziei, że tym razem polubimy się. Odwiedziłam stolicę mody, miasto miłości latem i zimą... Żadną porą roku nie podbił mojego serca. Jest piękny, owszem! Kamieniczki, architektura, kultura, wszystko to super, ale... Rzeczywiście Francuzi bardzo nie lubią, gdy mówi się do nich w języku angielskim, ceny przerażają, atmosfera w metrze i na ulicach do dzisiaj przyprawia mnie o dreszczyk, a tak sławiona moda i szyk francuski zdaje się być mi udawany i bardzo materialistyczny. Zupełnie nie mój świat ;o
    Jakkolwiek każdy zasługuje na drugą szansę, kto wie, może tym razem Paryż odsłoni Ci się z zupełnie innej strony;) Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No proszę, a myślałam że jestem odosobniona w tym moim dystansie do Paryża ;) Często nazywam się paryską duszą, ale mam bardziej na myśli niedbałą elegancję, która mi się paryżankami kojarzy i nutkę romantyczności wiszącą w powietrzu. Pierwsze wrażenie tak jak piszesz było zupełnie inne, ale mam nadzieję że za drugim razem Paryż mnie w końcu zachwyci. Jeśli nie, skreślam to miasto! ;DDD Buziaki :*

      Usuń
  11. Też do końca nie potrafię powiedzieć, czy lubię Paryż. Dwa dni na to miasto to zdecydowanie za mało, a byłem tam równie krótko jak Ty, tyle że stopem. Powiedzenia w drugim podejściu :)

    OdpowiedzUsuń
  12. jestem zauroczona zdjęciami Twoimi :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Też jestem strasznie upartą kobietą, ale chyba nie ryzykowałabym wyjazdu do dziko zbliżającej się sesji (choć ta pierwsza dopiero przede mną).
    Prawie poleciałam do Paryża (I mojej rodziny we Francji), ale niestety zgubiłam dowód i otrzymałam go dopiero w dzień (albo dzień po) wylocie. ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co się odwlecze to nie uciecze! ;D Mam nadzieję, że już niedługo odwiedzisz Paryż i sama będziesz mogła ocenić, czy odpowiada Ci to miasto :) A co do sesji egzaminacyjnej... Trochę szaleństwa jeszcze nikomu nie zaszkodziło ;DD

      Usuń
  14. Byłam w Paryżu na delegacji i też pobieżnie tylko liznęłam tej części Francji. Ale na bank nie zakocham się w Wieży Eiffela - dla mnie to złom z fajnym tarasem widokowym, nic więcej.

    OdpowiedzUsuń
  15. Wspaniała Magiczna atmosfera, zostanę tu na dłużej ❤️

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło, cieszę się i zapraszam ponownie <3

      Usuń
  16. Byłam w Paryżu 12 lat temu. Samo miasto bardzo mi się podobało, ale nie podobała mi się forma wycieczki - to był jedyny raz, kiedy skorzystałam z usług biura podróży. Od tamtego czasu sama organizuję sobie bliższe i dalsze wycieczki. A teraz moje dzieci bardzo by chciały pojechać do Paryża, więc całkiem możliwe, że się tam wybierzemy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę że od tamtego czasu wiele mogło się zmienić w Paryżu :) To byłoby na pewno ciekawe doświadczenie zobaczyć miasto ponownie po tylu latach. Wycieczki z biurami podróży mają to do siebie, że pozostawiają mało czasu dla indywidualnego zwiedzania, które w końcu smakuje najlepiej. W takich okolicznościach możemy wcielić się w rolę odkrywców i zaspokoić naszą dziecięcą ciekawość świata :)

      Usuń
  17. Mam nadzieję, że tym razem będzie lepiej ;) Paryż jest moim skrytym marzeniem...

    OdpowiedzUsuń
  18. jeśli Paryż - to La Défense! I spacerek wzdłuż Sekwany. I Luwr śladami Dana Browna .. L...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że chyba w tej całej mojej wyprawie zabrakło spokojnego spaceru nad Sekwaną? Ledwo pamiętam tą gonitwę! A co do Dana Browna... niedługo wybieram się do Florencji i w głowie tylko przewijają mi się sceny z Inferno! <3

      Usuń
  19. Paryż to maszyna nastawiona na wyciąganie pieniędzy od turystów. Do takich miejsc trzeba podchodzić ostrożnie. Dobrze zaplanować wyjazd, przede wszystkim zebrać dużo informacji przed wyjazdem. Inaczej to zawsze będzie koszmar.

    OdpowiedzUsuń
  20. Trzymam kciuki żeby Twój drugi wyjazd do Paryża był bardziej udany :) Byłam na Twoim instagramie, masz piękne zdjęcia

    OdpowiedzUsuń
  21. Paryż to moje marzenie od czasów kiedy byłam jeszcze małą dziewczynką, niestety coraz częściej słyszę, że cały urok tego miasta minął..

    ps. Przepiękna sukienka

    OdpowiedzUsuń
  22. Akurat z Paryżem mam najbardziej pozytywne wspomnienia, to on był poczatkiem mojej wielkiej fascynacji tanimi podrozami;) pierwszy bilet lotniczy kupiony za zlotzłot do Paryża a później zderzenie z rzeczywistością jaki on jest drogi;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Tak mnie ciekawi czy chłopak też się wybierze?

    OdpowiedzUsuń
  24. Całkowicie się zgadzam ze stwierdzeniem "mniej znaczy więcej". Nie zapomnę wycieczki, podczas której pilot przegonił nas po wszystkich ważnych miejscach, nie biorąc pod uwagę tego, że ktoś może być głodny itp. :/
    Paryż, po Włoszech, w których byłam, jest moim małym marzeniem.;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Byliśmy z mężem w Paryżu jeszcze jako narzeczeni po obejrzeniu filmu "O Północy w Paryżu". I choc było trochę zimno, to strasznie nas zauroczył. Minęło w tym roku już pięć lat... Z checią wybralibyśmy się ponownie :)
    Będę śledzić Twój wypad kochana!
    Ta sukienka jest boska!
    Buziak:*
    W.

    OdpowiedzUsuń
  26. Paryż był super parę lat temu... teraz jest jedynie cieniem własnej świetności

    OdpowiedzUsuń
  27. Mnie za pierwszym razem Paryż rozczarował. Ten tłok, ten hałas, zero romantyzmu znanego z filmów. Później pomyślałam, że pogoń za kolejnymi atrakcjami odebrał mu część uroku. Drugi wypad był już w rytmie bliższemu slow i to faktycznie jest metoda na to, żeby było piękniej. :)

    OdpowiedzUsuń

Kopiowanie treści i zdjęć bez mojej zgody zabronione.