#Projektkobiecość - Nic nie działa tak, jak czerwona sukienka

22 stycznia


Ile kryje się w czerwonej szmince lub niepozornie wyglądającej sukience, po założeniu której czujemy się jak pierwszoplanowe aktorki oscarowego filmu, podnosimy wyżej głowę i ubieramy się w swój najlepszy uśmiech? Czy tradycyjnie pojmowane atrybuty kobiety faktycznie dodają pewności siebie i pomagają w zmaganiach na linii Ja-Świat?

Nie ujmowałabym kobiecości w sztywne ramy pod postacią sukienki, bo kobiety w garniturach czy noszące modę męską są równie pociągające, ale chciałabym rozpocząć otwartą dyskusję, czy lub jaki wpływ mają na kobiecą świadomość spódnice/sukienki. Czy faktycznie dzięki nim czujecie się bardziej kobieco, czy może są uosobieniem niewygody i oficjalnych uroczystości?

O mały włos (a może raczej, przez pojawienie się spodni w kant, które uwielbiam), nie rozpoczęłabym 2019 w sukienkach i spódnicach. Ot tak, wyzwanie, które miałoby na celu zmusić mnie do kreatywności odnośnie swojej szafy (jaką bluzkę dobrać do tej spódnicy?!), poszukiwania swojego własnego stylu i zadbania o siebie każdego dnia. Nie ukrywam, że w zimowe lub szare dni, najłatwiej jest mi się wcisnąć w spodnie i ogromny sweter, co wcale nie sprawia, że czuję się lepiej.

Sukienki to moja ulubiona część garderoby. Po pierwsze, ze względu na to, jak ładnie podkreślają sylwetkę, przez co czuję się bardziej kobieco, a po drugie... z lenistwa. Nie ma nic łatwiejszego niż założenie sukienki, przeczesanie włosów i nałożenie delikatnego makijażu - 15 minut i jestem gotowa do wyjścia! Bez kombinowania.

W ostatnim czasie staram się je częściej nosić, walcząc z pierwszym jeansowym odruchem. Zauważyłam, że gdzieś głęboko w świadomości mam zakorzenione, że spódnice są zarezerwowane na specjalne okazje - kiedy chcę się lepiej ubrać i podkreślić, że dany dzień lub wydarzenie jest uroczyste. Właśnie z takim nastawieniem chcę walczyć i przekonać siebie i innych, że każdy dzień jest uroczystością, a każda okazja odpowiednia na założenie spódnicy lub sukienki. STOP z mentalnością - za bardzo się wystroję/wszyscy przyjdą w spodniach. Jeśli faktycznie tak jak ja czujesz, że sukienki/spódnice poprawiają Twoje samopoczucie, to ciesz się swoją kobiecością i szczęściem, że możesz je nosić! <3

Jestem bardzo ciekawa co na ten temat sądzicie i czy macie podobne odczucia co ja :) Dajcie znać w komentarzach!


Zobacz również

23 komentarze

  1. Dawniej w ogóle nie nosiłam sukienek, nawet nie miałam żadnej w swojej szafie. Teraz je uwielbiam - i rzeczywiście czuję się w nich bardzo kobieco :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kiedyś sukienki zakładałam baaardzo rzadko, teraz często sięgam po nie :-). Sukienki są bardzo kobiece ;-).

    OdpowiedzUsuń
  3. Zimą rzadko noszę sukienki czy spódnice, ale wiosną i latem bardzo chętnie po nie sięgam :) Nie przeszkadzają mi nawet w jeździe na rowerze :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Też lubię sukienki , a tak rzadko w nich chodzę,
    mimo wszystko spodnie są praktyczniejsze
    i chyba dlatego ...

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja przepadam za sukienkami, to również moja ulubiona część garderoby i latem chodzę tylko w nich. Sukienki faktycznie poprawiają mi samopoczucie i gdyby nie zimno, to nosiłabym je bez przerwy :).

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja wlaściwie przeważnie chodzę w sukience. Mam tez czerwoną na mocne wejścia.

    OdpowiedzUsuń
  7. Teraz spodnie są dla mnie paramagnetyczne - jest mi cieplej. Ale latem chodzę tylko w sukienkach!

    OdpowiedzUsuń
  8. Sukienki maja magiczna moc! Uwielbiam je nosic :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dla mnie czerwona sukienka, usta i paznokcie to synonim kobiecości :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Też bardzo lubię sukienki, ale faktycznie częściej na okazje niż na co dzień ;-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja uwielbiam sukienki i spódnice niezależnie od okazji. Zawsze czuję się w nich kobieco i wyjątkowo ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Cześć.
    Bardzo podoba mi się taka postawa u kobiet: "15 minut i jestem gotowa do wyjścia! Bez kombinowania.". Doskonałe połączenie pragmatyzmu i poczucia własnego komfortu, prawda? Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  13. Po sukienki sięgam bardzo często jednak na chwilę obecną temperatury panujące za oknem nie zachęcają mnie do tego.

    OdpowiedzUsuń
  14. ta kobiecość to bardzo szerokie pojęcie i sądzę, że dużo się w nim zawiera :))

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja nie wyobrażam sobie lata bez sukienek. Mam zapełnioną całą półkę w szafie i co sezon kupuję nowe. Dużo podróżuję, więc chętnie je zabieram ze sobą w różne zakątki. Zimą z kolei nie przepadam za sukienkami i spódnicami, bo jest mi zwyczajnie za zimno i mam problem, żeby dobrać do nich górę.

    OdpowiedzUsuń
  16. Masz duzo racjii :) koniecznie musze zakupic ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. dla mnie sukienki dalej są albo na specjalne okazje, albo na wakacyjne wyjazdy... jakoś tak w spodniach czuję się wygodniej. Choć od czasu do czasu mam ochotę na jakąś zmianę :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie nosze zbytnio czerwonych ubrań ani sukienek jakoś zbytnio mi się nie podobają.
    Pozdrawiam, Weronika S.
    pasjeweroniki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  19. bardzo lubię sukienki, jednak leżą odłogiem obecnie. czekają aż rozmiar będzie się zgadzał ;) ale to prawda sukienki są bardzo kobiece!

    OdpowiedzUsuń
  20. Sukienki uwielbiam, zimą też noszę do długich kozaków i wtedy wcale nie jest zimno

    OdpowiedzUsuń
  21. Wiosną i latem sukienki to mój ulubiony rodzaj garderoby! Właśnie dlatego, że wkładam jedną rzecz i już jestem gotowa :D Dodatkowo podczas upałów nie wyobrażam sobie innego ubrania niż sukienka, która jest przewiewna. Aczkolwiek przyznaję, że sukienki regularnie zaczęłam nosić dopiero niedawno, a wcześniej jedynie od święta. I jest w tym coś, że w sukience czuję się jakoś lepiej, kobieco, bardziej elegancko :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Uwielbiam sukienki i noszę je o każdej porze roku, choć rzadko na codzień

    OdpowiedzUsuń
  23. Tak się jakoś porobiło ,że większość woli chodzić w spodniach,
    chyba że w pracy wymagają inaczej,
    chyba że lato,
    ale zimą niestety spodnie :-)
    KrystynaB.

    OdpowiedzUsuń

Kopiowanie treści i zdjęć bez mojej zgody zabronione.