#Projektkobiecość - Komfort bycia sobą

03 lutego


Ta myśl przyszła mi do głowy podczas ostatniego spotkania na kawie z przyjaciółką. Kochamy kawiarniane życie, zapach świeżo mielonej kawy i obietnicę długich, pięknych rozmów. Myślę, że obie jesteśmy od tego uzależnione i z wytęsknieniem wyczekujemy kolejnego spotkania - aby wysłuchać siebie, ale również czerpać dobrą energię z miejsca, w którym jesteśmy.

Pomyślałam, że dojrzałam do lubienia siebie i spędzania czasu z osobami, którym na mnie zależy. Wyrosłam ze spełniania czyichś oczekiwań i wizji jedynej słusznej wersji mnie. Przestałam się w duchu ganić za to, że ktoś mógłby ocenić moje poczucie humoru za głupie, pozytywne nastawienie do życia za naiwne, a nieumiejętność dźwięcznego wymówienia "r" za ułomne. Tak, nawet za to - w końcu każdy powód jest dobry.

Gdybym naprawdę miała przywiązywać wagę do każdej napotkanej w życiu osoby, która nie obdarzyła mnie sympatią, powyrywałabym sobie wszystkie włosy z głowy. Nie każdy musi Cię lubić. Jeśli wydaje Ci się, że jesteś największym outsiderem na świecie i tracisz nadzieję na znalezienie osoby, która będzie nadawała na tych samych falach co Ty, rada jest jedna. Zmień otoczenie. Szukaj, poznawaj, doświadczaj. Nie musisz godzić się na to, co przygotowało dla Ciebie życie. Możesz być Panem/Panią swojego losu i z wiarą wkroczyć w nowe środowisko, gdzie - jestem pewna - w końcu znajdziesz swoją bratnią duszę. Kółko dyskusyjne, zajęcia taneczne, joga, studenckie stowarzyszenia, grupy na facebooku, warsztaty fotograficzne - masz tyle możliwości...

Z wiekiem nabrałam większej pewności siebie, chociaż wiem, że nie wszyscy z tego wyrastają. Zmianę widzę w kwestii wyglądu (makijaż nie jest już nieodłączną częścią mnie) i podejścia do ludzi. Zwyczajnie, przestałam się tak przejmować zdaniem innych. 

Jeśli komuś nie odpowiada to, jaka jesteś, to on ma problem, nie Ty. Jeśli ktoś wylewa na Ciebie falę hejtu za to co robisz (uzupełnij: jak wyglądasz, z kim się spotykasz, co studiujesz, nie studiujesz, piszesz bloga etc.), to ta osoba ma problem ze sobą, Ty nie. Jesteś "wystarczająco dobra" taka jaka jesteś. Jesteś nawet lepsza niż to! 

Zasmakuj komfortu bycia sobą, wśród ludzi którzy polubią Cię za to, jaka jesteś. Nie potrzebujesz nic więcej, niż pozostać sobą. Piękną, autentyczną, niepowtarzalną sobą.

Wpis powstał w ramach projektu kobiecość, który realizuję wraz z dziewczynami z blogów Simply Beautiful, Slow Authentic Life, Paulina G Lifestyle, Travel Fashion Hygge. Według mnie kobiecość to dbanie o siebie - zarówno w sferze zewnętrznej, jak i wewnętrznej. Troska o siebie przejawia się m.in w podejmowaniu świadomych wyborów co do otaczania się osobami, które mają na nas dobry wpływ.

Na zdjęciu jestem właśnie z taką piękną osobą, Jagu. 

Zobacz również

24 komentarze

  1. Świetny wpis. Poruszasz bardzo ważne tematy. Nikt nie powinien czuć się gorszym za bycie odmiennym od reszty!

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się, świetny wpis! W ogóle bardzo mi się podoba to, co piszesz :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czasami trudno jest skutecznie pozbyć się uczucia nie pasowania do otoczenia. Zwłaszcza kiedy nie ma się na nie wpływu, bo jest to przykładowo grupa z roku, czy ludzie z akademika. Ale dopasowywanie się na siłę i rezygnowanie ze swojej osobowości tylko po to, żeby stać się częścią masy nie jest warte tych kilku, złudnych chwil pasowania do towarzystwa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie takie sytuacje mam na myśli - kiedy nie pasujesz do otoczenia, zmień je. Oczywiście z powodu niedopasowania nie rzucimy studiów czy pracy, ale możemy poznać mnóstwo nowych osób przy okazji innych aktywności, tym samym "zapełniając lukę" ;D

      Usuń
  4. Komfort bycia sobą? Bezcenne. Pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Znalezienie czasu dla siebie jest bardzo ważne. Tak samo jak otaczanie się osobami, od których możemy czerpać pozytywną motywację i energie

    OdpowiedzUsuń
  6. Pięknie to napisałaś. Zgadzam się. I choć dźwięcznie wymian „r” to i tak wiem, że każdy może znaleźć coś do czego może się „przyczepić”. Na szczęście coraz więcej się o tym mówi, że nie trzeba „być dla wszystkich”. Popieram. Stosuję i żyje się lepiej 👍🏼

    OdpowiedzUsuń
  7. Zostanę u ciebie na dłużej, bo bardzo podoba mi się to co piszesz i w jaki sposób to przedstawiasz ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak miło! Zaparz sobie herbatę i rozgość się <3

      Usuń
  8. Piękno i dojrzałość przebija z Twojego wpisu <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Święta prawda! Do niedawna jeszcze chciałam uszczęśliwić wszystkich, których spotkałam na swojej drodze.Już nie...
    Ps. Stworzyłaś piękne miejsce!

    OdpowiedzUsuń
  10. Lubię otaczać się ludźmi, które doceniają i szanują mnie, a tym samym moją kobiecość.
    Bardzo fajny wpis, treściwy, kobiecy!

    OdpowiedzUsuń
  11. Zgadzam się. Ja też dojrzałam do polubienia samej siebie i nie przejmowania się oczekiwaniami innych. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Piękne słowa... kobiecość, to nie tylko piękne stylizacje i makijaż, ale przede wszystkim to, co jest w naszym wnętrzu, to jak się czujemy, jak kochamy... :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  13. Wydaje mi się (albo gdzieś to przeczytałam :)), że człowiek ma wrodzoną samoakceptację siebie. Wychowanie, kultura, ramy społeczne, w których dorastamy, skutecznie nas tego pozbawiają, więc już jako dorośli musimy nad tym znowu pracować. Pozdrawiam imienniczkę :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Zgadzam się- do polubienia siebie trzeba dojrzeć. I zaakceptować fakt, że nie każdy musi cie lubić. Mało tego, czasem nawet lepiej, że nie wszyscy cię lubią 😊

    OdpowiedzUsuń
  15. Również jestem na podobnym etapie, co Ty i bardzo się z tego cieszę. :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Gdybym tylko potrafiła sprawić że wszyscy w okół zaczęli by mnie akceptować *-* Ale to tylko marzenia, świat nie jest taki prosty... fajny wpis!

    OdpowiedzUsuń
  17. Ktoś mądry powiedział kiedyś... wszystko zaczyna się w głowie. Jeśli tam jest porządek to wszędzie ten porządek nastanie wcześniej lub później. :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Najważniejsza jest akceptacja siebie i właśnie tego, że naprawdę nie wszyscy muszę mnie lubić :) Trochę czasu mi to zajęło. Zakończenie szkoły/studiów/pracy w której spotykasz się z ludźmi, którzy Cię nie akceptują też pomaga :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Im więcej bratnich dusz dookoła tym większa nasza akceptacja i pewność siebie. Też widzę u siebie te zmiany, które przychodzą z wiekiem, ale jak napisałaś, nie każdy z tych swoich niepewności wyrasta. Być może problemem jest właśnie otoczenie. Trudno wyrosnąć na pewnego swojej wartości człowieka, gdy wokół nieprzyjazne dusze i destrukcyjne słowa. Swoją drogą bycie outsiderem bywa całkiem korzystne. Łatwiej łapie się dystans do ludzi i ich opinii, gdy patrzy się na nich z oddali. A gdy się już człowiek tak napatrzy, naobserwuje i do swoich wnioskó dojdzie, łatwiej wyłuskać tych z którymi z nadaje się na tych samych falach. ;)

    OdpowiedzUsuń