Dlaczego nie trzeba bać się jechać na Erasmusa?

27 marca


Po raz drugi?
Myśl powtórnego wyjazdu na Erasmusa wracała do mnie jak bumerang. A to znajomi ze zdziwieniem otwierali usta, kiedy komunikowałam że nigdzie się nie wybieram, a to w mojej głowie dopadały mnie myśli w najmniej oczekiwanych momentach. Jechać czy nie jechać? Oto było pytanie!

Z przerażeniem zdradzę Wam, że im jestem starsza, wydaje mi się, że większej ilości rzeczy się boję. I muszę walczyć z tym stanem rzeczy całą sobą! Przecież nie godzę się na to! A jednak dopada rutyna, dopada myślenie o zdobywaniu doświadczenia, kończeniu studiów, stabilnej pracy i wiciu gniazdka. Tylko czy to są moje pragnienia czy moje lęki? Wyjazd do Chorwacji w ramach Erasmusa nie przysparzał mi tylu mentalnych kłopotów, od pierwszego roku studiów byłam gotowa do wyjazdu i jedyne czego mi brakowało, to oficjalnego potwierdzenia z uczelni, że można pakować walizki. W przypadku drugiej wymiany, dopadły mnie wątpliwości. Pojawił się strach przed pisaniem pracy magisterskiej na szybko, przed tęsknymi nocami za chłopakiem i rodziną, przed utratą pracy i kotłującym się w głowie pytaniem: co po powrocie? Sielanka dobiega końca, tytuł magistra czeka za rogiem.

Byłabym poddała się tym wszystkim "problemom" i wiodła spokojne życie w kraju, gdybym przypadkowo nie dostała zastrzyku odwagi. Rzecz miała miejsce w trakcie projektu kobiecość, kiedy kobiety jakby zmówiły się, żeby wylać na mnie wiadro miłości pod postacią tylu dobrych słów i podszeptów podziwu, że aż zrobiło mi się głupio. Naprawdę. Zrobiło mi się głupio, że ktoś może mnie tak komplementować, kiedy ja się tutaj pospolicie boję. I tak jak siedziałam, w pidżamie i z rumieńcami na policzkach od wpatrywania się w ekran i odpisywania na Wasze wiadomości, postanowiłam pojechać.




Po prostu. Nie dysponuję żadną złotą radą "jak przestać się bać" lub "jak zrobić pierwszy krok". Moja spontaniczna decyzja była Waszą siłą, nie moją. Być może tego właśnie potrzebowałam. Nikomu oceniać, dlaczego drugi wyjazd na Erasmusa jest dla mnie tak trudny, ale uwierzcie że coś było na rzeczy i musiałam się z tym rozprawić. Cieszę się, że stało się to w taki nieprzewidywalny i pozytywny sposób. Przekroczyłam swoją strefę komfortu i już traktuję to jako swój mały sukces, niezależnie od tego, co przygotuje dla mnie życie na najbliższe miesiące. 

Rozumiem, że jest trudno zmienić coś w swoim życiu. Coraz lepiej doświadczam, że im jest się starszym i im bardziej zaplanowane życie się prowadzi, tym trudniej zostawić wszystko i ruszyć w nieznane lądy. Dobra wiadomość: wcale nie musisz tego robić! Nie każdemu pisana jest taka droga. Ale póki moje serce toczy walkę z rozumem i szepta do ucha, że jest jeszcze tyle świata do zobaczenia i warto korzystać z szans, które już się nie powtórzą... Jadę. Z całym moim strachem, zabieram się i jadę! <3

P.S A będę kończyć prawo na najstarszym uniwersytecie w Europie! Kiedy po raz pierwszy aplikowałam na Erasmusa, moim marzeniem był Rzym. Życie płata niezłe figle i okazuje się, że finalnie moje miejsce jest w Bolonii. Nie mogę się doczekać włoskich podróży, jedzenia, kultury, no i oczywiście... relacjonowania wszystkiego na blogu!

Zdjęcia: Dziewczyny od Zdjęć



Zobacz również

23 komentarze

  1. Jak długo zagościsz w Bolonii? Jedziesz na cały rok, semestr? Gratuluję odwagi :) Ponoć do odważnych świat należy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie jadę na semestr, ale nie wykluczam przedłużenia na rok :D Dziękuję! :*

      Usuń
  2. ja mega żałuję, że nigdzie nie pojechałam na studiach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie jest za późno, zobacz sobie ofertę wolontariatów, jest ich mnóstwo i można wyjechać na pół roku, rok, a dla tych którzy nie mogą na dłużej, np. na 10 dni! Jest mnóstwo płatnych, także wydaje się to być super opcją :)

      Usuń
  3. To wspaniała wiadomość! Gratuluję odwagi! Sama mam podobnie- zdaje się, że im starsza jestem, tym bardziej boję się takich wypadów i spontanicznych akcji ;D
    Trzymam za Ciebie kciuki i całym serduchem jestem przy Tobie ! ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha Paulina, musimy ruszyć nasze stare ciała i zdobyć się jeszcze na coś wielkiego! xDDD Buziaki <3

      Usuń
  4. ERASMUS to super sprawa, sama korzystałam z tego typu rzeczy będąc w szkole ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja bardzo, ale to bardzo żałuję, że w trakcie studiów nie pojechałam na Erasmusa. Prawda jest jest jednak taka, że za moich, studenckich czasów idea takich wyjazdów była dopiero czymś nowym i mało osób się na nie decydowała.

    OdpowiedzUsuń
  6. Erasmus daje fantastyczne możliwości, wspomnienia zostają na długo. Same chętnie bym do Bolonii pojechała ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Z chęcią bym się wybrała na taką wymianę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Podróże to piękna rzecz ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Zawsze chciałam, ale brakowało we ładnie odwagi.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja byłam i chętnie bym to powtórzyła.

    OdpowiedzUsuń
  11. Zawsze myślałam o Erasmusie, ale i tak mam mnóstwo wyjazdów bez niego :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Super że się zdecydowałaś!

    OdpowiedzUsuń
  13. Studia dają tyle możliwości... Erasmus, Camp America... Nic tylko korzystać;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja się bałam, chociaż nawet na spotkaniu byłam. I mega żałuję, bo wszyscy znajomi, którzy pojechali bardzo sobie chwalą.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja mam inny problem, w drugą stronę. Na pierwsze słowo o nowej przygodzie jestem gotowa do działania. Nigdy niczego się nie bałam, ale jestem w gorącej wodzie kąpana i czasami te moje decyzje podejmuję zbyt szybko. Niemniej jednak każda moja życiowa zmiana więcej mi wniosła w życie niż przysporzyła kłopotów. Dlatego gratuluje tobie znalezienia w sobie odwagi, będzie dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  16. Taki wyjazd to nie tylko strach, ale poznanie całkiem innej kultury! Baw się dobrze, zwiedzaj ile się da i pisz!

    OdpowiedzUsuń
  17. szkoda, ze okres studiów już dawno za mną;(

    OdpowiedzUsuń
  18. Fantastycznie! Brawo za przełamanie się i wyjście ze swojej strefy komfortu :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja właśnie żałuję, że przez całe studia nie pojechałam na erasmusa, ale niestety... musiałam pracować. ;/

    OdpowiedzUsuń
  20. Myslę, że taki wyjazd to bardzo dobra inwestycja we własną przyszłość.

    OdpowiedzUsuń