Rozmowa z Martą Niemczyńską - założycielką pierwszej w Polsce Biblioteki Ubrań!

08 marca



O Marcie usłyszałam przypadkiem. W pewne leniwe, niedzielne popołudnie, pomiędzy jedną stroną czasopisma, a kolejnym łykiem kawy, w gazecie przeczytałam krótką wzmiankę o pierwszej w Polsce Bibliotece Ubrań. Chciałam wiedzieć więcej!

Zanurzyłam się w lekturze strony Biblioteki i prowadzonego przez Martę bloga, z rozczuleniem patrzyłam też na zdjęcia pięknych ubrań do wypożyczenia. Kiedy odkryłam, że Marta jest z Wrocławia, jedna rzecz stała się pewna. SPOTKANIE. Kawa. Wymiana poglądów, inspiracja, w końcu przelanie tego wszystkiego „na papier.” Dziękuję Ci Marto za naszą rozmowę i pozwól, że podzielę się nią z innymi!

K: Ja już wiem, ale podejrzewam, że Czytelnicy umierają z ciekawości. Czy mogłabyś krótko opowiedzieć czym jest Biblioteka Ubrań?

M: Biblioteka Ubrań, to niekończąca się wirtualna szafa, z której każda kobieta może wypożyczać ubrania. To miejsce do zabawy modą bez ograniczeń i wyrzutów sumienia. Biblioteka Ubrań powstała jako alternatywa do tradycyjnej konsumpcji mody, czyli ciągłego kupowania ubrań. Dzięki wypożyczaniu czerpiemy z mody garściami, to co w niej najwspanialsze – czyli eksperymentowanie, cieszenia się „nowymi rzeczami”, czy tworzenia nowych outfitów i to w duchu slow fashion, czy less waste bez kupowania, gromadzenia i marnowania.

K: W przeszłości mieszkałaś w Niemczech – to tam powstał pomysł na Bibliotekę Ubrań. Finalnie zdecydowałaś się jednak ruszyć ze swoim „projektem”, a dzisiaj już marką w Polsce. Jak długo trwa to modowe szaleństwo i czy Twój koncept przyjął się na gruncie polskiego społeczeństwa? Jakie różnice zauważasz pomiędzy modową mentalnością Polek i Niemek?

M: Strona BU ruszyła pod koniec maja 2018 i od tamtej pory można śmiało wypożyczać online na terenie całej Polski. Natomiast cała koncepcja i początek realizacji sięga końca 2016 roku, jeszcze przed powrotem do rodzinnego Wrocławia. Sporo pracy, wysiłku i czasu kosztowało wdrożenie BU w życie, ale warto było, bo spotkała się ona z bardzo pozytywnym przyjęciem. Po prostu brakowało takiego miejsca. Oczywiście, jak to z nowinkami bywa jest część osób, które na razie kibicują, ale jeszcze nie korzystają. Na razie się przyglądają i zastanawiają. Ale to zrozumiałe, bo w pewnym sensie wypożyczanie ubrań wymaga zmiany podejścia i nawyków. Najchętniej do tej pory z BU korzystają kobiety w wieku 20-35 lat. Myślę, że to właśnie już taka w pełni świadoma grupa, która jest otwarta na zmiany. Oczywiście zdarzają się panie po 40-tce i 50-tce, ale to bardziej korzystają na okazje. Natomiast grupa nastolatek ku mojej radości ma ogromną wiedzę na temat ochrony środowiska, tego jak wygląda produkcja ubrań i ich jakość, ale na razie wybierają sieciówki. Myślę, że to normalne, taki wiek ;) Bycie nastolatką ma swoje prawa i potrzebę „wyszalenia się”, nawet jeśli nie do końca jest to rozsądne haha! Zdecydowanie pozytywne jest to, że coraz więcej kobiet ma świadomość, jak wygląda cała branża mody, produkcja ubrań i jak niszczący wpływ ma ten przemysł na nasze środowisko. Jeśli mamy tą świadomość, to normalnym jest, że zaczynamy szukać alternatyw, lepszych rozwiązań. Niemcy są w tym aspekcie kilka kroków przed nami, ale kompletnie mnie to nie dziwi. Po pierwsze są bogatszym społeczeństwem, więc już dawno zdążyli się przesycić rynkiem, a po drugie państwo i rządzący dużo wcześniej edukowali społeczeństwo i dostrzegali wartość w ochronie środowiska. Całe szczęście my jako Polacy szybko nadganiamy różne takie dysproporcje.




K: Twoja działalność wpisuje się w filozofię slow fashion – jak oceniłabyś „stan” polskiej mody w tym kontekście?

M: Ten rynek zmienia się cały czas, a oferta robi się coraz bardziej obszerna i dostępna cenowo. Ja jeśli potrzebuję już coś kupić, to zdecydowanie chętnie sięgam po ofertę polskich marek lub projektantów. Najczęściej poznaje ich na targach. Te które mogę polecić, to targi odbywające się w Zajezdni Dąbie we Wrocławiu. Dla mnie to niezwykle ważne, że przed zakupem mogę porozmawiać z osobą, która uszyła to ubranie, czy dodatki. Poznać jej inspirację i motywacje. Dowiedzieć się, że poświęciła kilka miesięcy ciężkiej pracy, aby sukienka była dobrze skrojona, z dobrej jakości materiału i pięknie się układała. Chcę wspierać takich ludzi i ich biznesy. Często klientki BU też zadają mi pytania o ubrania, o to jak wygląda proces od szukania ubrań do wypożyczenia ich. Większość ludzi docenia zaangażowanie, pracę i kreatywność innych. Ja wiem, że nie mam umiejętności, żeby uszyć sobie wspaniałe ubranie, dlatego chętnie zapłacę za to komuś, kto potrafi i robi to doskonale.

K: Wspomniałaś o polskich projektantach – moim zdaniem to wciąż bardzo niszowy sposób wspierania powolnej mody. Projektanci często mają opinię nieco oderwanych od rzeczywistości artystów, na których produkty nie stać zwykłego zjadacza chleba. Z drugiej strony wiem, że realia się zmieniają i ceny ich produktów nie są wiele wyższe niż te regularne sieciówkowe. Szkoda, że projektanci nie wyciągają ręki w stronę konsumentów i nie starają się zmienić tej mentalności.

M: Jeśli chodzi o projektantów, czy polskie marki produkujące ubrania dobrej jakości, to faktycznie część osób ma mylne wyobrażenie o cenie. W większości przypadków ubrania wahają się między 80-350 zł. To nie są wysokie ceny nawet w porównaniu z sieciówkami. Moim zdaniem kluczowa jest zmiana podejścia do ilości kupowanych ubrań i powodów, dla których to robimy. Kiedyś kupowało się nowe ubranie, jak poprzednie się zużyło. Teraz chcemy gromadzić ubrania bez końca, bo wmawia się nam, że w nowym miesiącu są tzw. must have i trzeba je mieć. Ja wolę kupować klasyki, dobrej jakości na lata, a pozostałe ubrania wypożyczać. Tak, aby nie odmawiać sobie zabawy i radości w modzie, bo też nie o to chodzi, ale robić to z głową i świadomie.

K: Określiłabyś Bibliotekę ubrań zero wastowym manifestem?

BU jest bardziej prowadzona w duchu less waste i zresztą tą zasadą się kieruję w moim życiu. Zero waste brzmi dla mnie trochę nierealnie. Nie zmienia się świata w kilka dni, ani swojego życia. Jestem zwolenniczką rozsądnych zmian, które będą trwałe, a nie chwilowe. I żeby zmiana mogła nam wejść w nawyk potrzebuje czasu, bo to proces. Tak samo jest ze mną i z BU. Najpierw poczułam zmęczenie kupowaniem i gromadzeniem ubrań. To było dobrych kilka lat temu. Zaczęłam się zastanawiać, czemu ja tak dużo kuję i po co mi tyle ubrań. I wtedy zaczął się cały proces, który doprowadził mnie do stworzenia BU. Także mogę śmiało powiedzieć, że koncepcja zrodziła się z własnej potrzeby. To co dla mnie jest istotne w życiu i wprowadzeniu BU, to równowaga. Nie chcę poruszać się po skrajnościach. Dlatego mi np. totalny minimalizm nie odpowiada i szukam złotego środka. Tak jest w moim podejściu do ubrań, czy do jedzenia i jakiejkolwiek innej dziedziny. Zawsze szukam najlepszego rozwiązania, a to zwykle chwilę trwa, bo trzeba popróbować, poszukać i czasem popełnić kilka „lekcji”.




K: W Bibliotece Ubrań nie można kupić lub zatrzymać rzeczy – tak stanowi regulamin. Chciałabym poznać kulisy powstania tego obowiązku – co w sytuacji, kiedy jakaś osoba  nie będzie chciała zwrócić ubrania?

M: Do tej pory jeszcze się nie zdarzyło, aby ktoś nie zwrócił ubrań. Na szczęście mam same pozytywne doświadczenia, ale oczywiście bywają osoby, które pytają, czy będzie można dane ubranie później zakupić. Póki co, nie ma takiej możliwości, ale rozważam jej wprowadzenie. Najpierw jednak chciałabym, aby ubranie zostało wypożyczone, tak aby osoba sama mogła się też upewnić, że to jest „to” i chce, żeby ubranie zostało z nią na stałe.

K: Slow filozofia opanowała praktycznie każdy aspekt naszego życia. Jak myślisz, to tylko przejściowa moda czy złoty środek na problemy współczesnego człowieka?

M: Coraz więcej mówi się o zwolnieniu tempa, o powrocie do zapomnianych wartości. Jestem przekonana, że nie jest to tylko chwilowa moda, a potrzeba zmiany i refleksji nad naszym życiem. Myślę, że większość ludzi jest zmęczona ciągłym biegiem, pogonią i obowiązkami. Coraz bardziej zauważamy, że wzrost posiadanych rzeczy nie przekłada się wcale aż tak bardzo na nasze ogólne zadowolenie. Oczywiście daje chwilowe szczęście, ale to tyle. Zauważam też pewne trendy w ogólnym nurcie slow i te rzeczywiście przemijają, jak np. moda na hygge. Tak, czy inaczej, moim zdaniem, są to pewne trendy w szerszym ujęciu chęci zwrócenia się w stronę relacji z samym sobą, naturą i innymi. To fundamentalne wartości bycia po prostu szczęśliwym człowiekiem.

Dlatego mój styl życia jest jak najbardziej slow i dlatego też wybrałam sharing economy. Nie chcę już brać udziału w wyścigu, gromadzić i posiadać wszystko na własność. Zdecydowanie bliższe jest mi wspólne użytkowanie różnych rzeczy, nie tylko ubrań oraz budowanie relacji z innymi ludźmi. Kocham też naturę i dbam o to, abyśmy funkcjonowali w symbiozie. Także osobiście uważam, że zwrócenie się w stronę slow, dokonywania świadomych wyborów i chęci wspólnego dobra, to temat który zostanie z nami znacznie dłużej, niż jakiś wiosenny trend.



Jeszcze raz dzięki za rozmowę! Dziewczyny zajrzyjcie na stronę Biblioteki Ubrań -> klik i koniecznie dajcie znać co o tym sądzicie! :)

Zobacz również

16 komentarze

  1. Masz rację! Nie znałam Biblioteki Ubrań. Świetny pomysł. A ja mam pytanie. Skąd w Bibliotece Ubrań znajdują się ubrania?

    OdpowiedzUsuń
  2. Słyszałam o tym ostatnio w tv. Świetna inicjatywa.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ciekawe... skocze na stronę i zapoznam się z nią lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  4. W sumie fajny pomysł, ale bardziej oniż online wolałabym po prostu miejsce, do którego mogłabym pójść :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Jakiś czas temu słyszałam o tym pomyśle. Ciekawe i gratuluję 😊

    OdpowiedzUsuń
  6. Przyznam, że nie słyszałam wcześniej o takiej inicjatywie, pomysł fantastyczny, jestem przekonana, że się sprawdzi, zwłaszcza wśród młodych osób. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opcję już przekazałam córce pod rozwagę, będzie się o niej więcej dowiadywać. :)

      Usuń
  7. Czy to działa stacjonarnie czy wysyłkowo? Inicjatywa i pomysł dla mnie fajny. Nie lubię kupować ubrań i mam ich bardzo mało a czasem by się przydał jakiś ciuch na ekstra wyjście.

    OdpowiedzUsuń
  8. Wow! Świetna inicjatywa! Nie wiedzialam że coś takiego istnieje!

    OdpowiedzUsuń
  9. Ciekawa inicjatywa, na pewno bedzie miała pozytywne skutki, oby rozprzestrzeniła się na skale krajowa ☺️

    OdpowiedzUsuń
  10. Super sprawa taka inicjatywa, wróżę jej sukces!

    OdpowiedzUsuń
  11. Pomysł jest GENIALNY. Ja też staram się ograniczać ciągłą konsumpcję do minimum, dlatego biblioteka ubrań to coś dla mnie!

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo pouczający post :)
    Czekam na więcej.

    OdpowiedzUsuń

Kopiowanie treści i zdjęć bez mojej zgody zabronione.